• Wpisów:17
  • Średnio co: 100 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 14:01
  • Licznik odwiedzin:7 711 / 1815 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
W środku zamówiłyśmy ciepłą kawę, aby trochę się rozgrzać i zajęłyśmy miejsce jak najbardziej oddalone od drzwi.
- No to teraz opowiadaj. - poganiała mnie przyjaciółka.
Tak jak obiecałam opowiedziałam jej całą historię związaną z Matty'm. Wszystko od początku do końca nawet to o Styles'ie. Słuchała z otwartą buzią.
- To tyle. - zakończyłam swój monolog.
- I co zamierzasz teraz zrobić ? - spytała po chwili.
- Nie wiem. Wiesz jaki jest Matty. Boje się, że on jednak może zrobić coś Harry'emu. Powinnam chyba na jakiś czas przestać się z nimi widywać. - wyznałam.
- Rozumiem Cię, ale urywanie z nimi kontaktów nie rozwiąże twoich problemów. Powinnaś wytłumaczyć sobie wszystko z Matty'm i być szczera wobec Harry'ego. Ty wierz, że mu może się coś stać, a on nie. Nie sądzisz, że lepiej będzie jak on też będzie miał tego świadomość?
- Wiesz może i tak, ale boje się. No bo co pójdę do niego i co powiem? Cześć Harry słuchaj powinieneś wiedzieć, że mój były sądzi, że się spotykamy a, że jest zazdrosny to może Ci coś zrobić. Dobrze by było gdybyś nie wychodził z domu i nie kontaktował się ze mną. Przepraszam, pa.. - spojrzałam na nią z dziwną miną. - A czy ja mam trzynaście lat?
- Ja nie powiedziałam żebyś tak zrobiła. Zrób tak jak podpowiada Ci serce.
- Dziękuję. - przytuliłam ją. - Idziemy?
W odpowiedzi dostałam tylko uśmiech. Wstałyśmy więc i ubrałyśmy, aby następnie opuścić Starbucksa.
- To co teraz kino czy zakupy? - zapytała blondynka.
- Zakupy. - odpowiedziałam szybko.
Udałyśmy się w stronę CH, które na nasze szczęście nie było tak bardzo oddalone od Starbucksa. Po może 10 minutach drogi byłyśmy już na miejscu. Od razu udałyśmy się do naszych ulubionych sklepów.

~*~

- Wróciłam! - krzyknęłam, gdy w końcu przekroczyłam próg ciepłego domku.
- No nareszcie jesteś. - usłyszałam głos rodzicielki. - Chcesz coś ciepłego?
- Jak robisz to poproszę.- uśmiechnęłam się.
Po chwili biegłam już po schodach, aby położyć torby z zakupami w pokoju. Po odłożeniu zakupów udałam się do łazienki, aby skontrolować swój wygląd.
„- Jest dobrze. - pomyślałam.”
- Nadia! - usłyszałam nagle z dołu.
Zeszłam na dół a następnie usadowiłam swoje cztery litery na kanapie. Mama podała mi kakao i jak to ma w zwyczaju od razu przykryła mnie kocem. Poklepałam miejsce obok siebie, które ona po chwili zajęła. Brakował o mi tego. Brakowało mi tego rodzinnego ciepła. Oczywiście miałam je tutaj razem z Lou, Lux i Tom'em, ale brakowało mi tego. Tej rodzinnej atmosfery gdzie jestem razem z rodzicami. Ogólnie nie spędzałam z nimi dużo czasu. Oni zawsze byli pochłonięci swoją pracą. Pamiętam, że zajmowali się mną do około trzeciego roku życia. Później robiła to już opiekunka. Norma. Byłam już do tego przyzwyczajona. Z rodzicami spędzam czas tylko w święta chociaż nie zawsze. Nawet nie wiem czy nadal pamiętają o moich urodzinach. Kiedyś oczywiście wyprawiali mi je i takie tam, ale odkąd mieszkam u Lou widuje się z nimi jeszcze rzadziej. Pamiętam też, że jak byłam mała dzieciaki zazdrościły mi tego, że miałam wszystko co tylko chciałam. Byłam jedynaczką, więc rodzice obdarowywali mnie różnymi prezentami jednak to nigdy się dla mnie nie liczyło. Oddałabym te wszystkie prezenty za chociaż tydzień spędzony z rodzicami sam na sam. Bez telefonów z pracy. Bez niczego. Oczywiście lubiłam swoją opiekunkę. Emma – bo tak miała na imię. Była wspaniała. Była dla mnie jak siostra, której nigdy nie miałam. Wysoka brunetka o kręconych brązowych włosach i piwnych oczach. Zawsze zazdrościłam jej urody. Zawsze chciałam być taka jak ona. Była dla mnie wzorem do naśladowania. To ona nauczyła mnie jeździć na rowerze. To ona zaraziła mnie tą miłością do muzyki. Nauczyła mnie pływać. Wyjeżdżała ze mną na wakacje. Mimo późnych godzin, gdy rodzice byli w delegacjach to ona czuwała przy moim łóżku, abym spokojnie zasnęła. Opowiadała mi bajki. Zawsze mogłam jej się ze wszystkiego zwierzyć. Pierwszy chłopak, pierwsze kłótnie z koleżankami. Ona o tym wszystkim wiedziała pierwsza. Rozstanie z Patricią, gdy musiała wyjechać. To ona pomagała mi się po tym pozbierać i mimo że miała życie osobiste to potrafiła to pogodzić z opieką nade mną. Zawsze znalazła dla mnie czas. Była dla mnie kimś ważnym. Wyjątkowym. Pamiętam, że to z nią było mi się najtrudniej pożegnać, gdy wybrałam mieszkanie w Londynie. To za nią tęskniłam najbardziej.
- A mamuś jak tam Emma? - zapytałam nagle.
Widać było, że przeszkodziłam jej w jakichś rozmyśleniach bo spojrzała na mnie zdezorientowanym wzrokiem.
- Emma? - zapytała cicho. Potwierdziłam jej pytanie kiwnięciem głową. - Wiesz z tego co się orientuje to jest w 5 miesiącu ciąży. Nadal jest z Zack'iem.
- Naprawdę jest w ciąży?! - krzyknęłam uradowana.
No tak. Ona zawsze lubiła opiekować się dziećmi. Zawsze chciała mieć dwójkę dzieci. Chłopca i dziewczynkę. Pamiętam jak obiecywałam jej, że będę pomagała jej w opiekowaniu się nimi, że będę taka jak ona.
- A i jeszcze poprosiła żeby zapytać Cię czy nie chciałabyś zostać chrzestną?
- Ja? No jasne żebym chciała. - ucieszyłam się.
- Więc gdy tylko ją spotkam przekażę jej tą wiadomość.
- Jasne albo gdy tylko zdobędę jej numer czy coś to zadzwonię do niej. - uśmiechnęłam się promiennie.
- Cieplej Ci już słońce? - zapytała troskliwie.
Przytaknęłam głową.
- To dobrze. Nie chcę żebyś zachorowała.
- Mamo mam siedemnaście lat. Dam sobie radę.Już nie raz dawałam. - odpowiedziałam.
Jakoś kiedyś nie interesowało ją moje życie.Oczywiście martwiła się o mnie jak to matka. Coś jednak musiało się za tym kryć. Nie mogłam owijać w bawełnę. Jestem osobą bezpośrednią. Musiałam dowiedzieć się o co chodzi.
- Czy coś się stało? - zapytałam.
- Nie. Dlaczego pytasz?
- Nie wiem tak jakoś. - odpowiedziałam. Dobrze wiedziałam, że mnie okłamuje. Może i spędzałam z nią bardzo mało czasu, ale to moja mama znałam ją i to nawet lepiej niż ona myślała.
Już chciałam coś powiedzieć, gdy nagle usłyszałam dzwonek do drzwi.
- Otworzę. - powiedziałam i udałam się w stronę korytarza.
Spojrzałam przez wizjer. Nikogo nie było. Dziwne... Ponowny dzwonek do drzwi. Przekręciłam klucz i otworzyłam. Nikogo nie ma. Pewnie znowu jakieś dzieciaki robiły sobie żarty.
- A witaj piękna! - krzyknął ktoś wyskakując zza ściany.
- A! - krzyknęłam wystraszona. - Harry chcesz doprowadzić mnie do zawału? Wiem, że mnie nie na widzisz, ale daj mi jeszcze pożyć, no!
- Ojej przepraszam. - zrobił smutne oczy. - Nie chcę Cię zabijać. Jesteś zbyt piękna żebym mógł skazać Cię na śmierć.
- A kto taki prawi takie komplementy mojej córce? - usłyszałam za sobą głos rodzicielki.
Zachichotałam. Harry spojrzał na mnie zdezorientowanym wzrokiem.
- Mama. - szepnęłam.
Loczek kiwnął głową na znak, że rozumie i pokazał, że on lepiej pójdzie. Już się odwrócił i schodził ze schodów, gdy w progu pojawiła się mamuśka.
- A ty dokąd się chłopcze wybierasz? - zapytała Loczka, który po usłyszeniu pytania zatrzymał się i bardzo, ale to bardzo powoli zaczął przekręcać się w naszą stronę.
- Donikąd? Wie Pani ja chciałem tylko pogonić tych dzieciaków co tu przed chwilą śnieżką w szyby rzucili. Ah ta dzisiejsza młodzież. - tłumaczył się.
- Ah. To mam nadzieję, że poznam tego odważnego i jakże grzecznego adoratora swojej córki. - powiedziała i puściła do mnie oczko.
Zachichotałam.
- Jak muszę. - mruknął pod nosem.
- Przepraszam co mówiłeś? - spytała rodzicielka.
- Mówiłem, że należy chyba wejść do środka. Nie chcemy przecież żeby Nadia się przeziębiła, nieprawdaż?
- Dokładnie. Wyjąłeś mi to z ust młodzieńcze. - weszła do środka.
Harry podszedł do mnie.
- Boję się. - wyszeptał.
- Dasz radę. Wierzę w Ciebie. - odpowiedziałam i przytuliłam na powitanie.
Weszliśmy do środka. Harry zdjął buty i płaszcz, a następnie razem ze mną udał się do salonu. Zajęłam miejsce na fotelu, a Loczek naprzeciwko.
- Więc proszę. Opowiadaj. Co łączy Cię z moją Nadią? - zaczęła kierując pytanie do Styles'a.
- Jesteśmy tylko przyjaciółmi.
- Kiedy się poznaliście? - Ciągnęła przesłuchanie.
- Poznaliśmy się niedawno. Lou wysłała mnie, abym przyjechał po Nadię. Tak więc zrobiłem. - odpowiedział i spojrzał na mnie błagalnym wzrokiem. Zignorowałam to.
- Czy chcesz przeżyć to z moją córką? - spytała, a ja ledwo powstrzymywałam się od wybuchnięcia niepohamowanym śmiechem.
Styles spojrzał na mnie błagalnym wzrokiem. Wiedziałam, że teraz to może wpaść. Zlitowałam się.
- Ok. Już koniec przesłuchania. Daj mu wreszcie spokój. - skierowałam się do rodzicielki.
- Nie przerywaj kochanie. Nie wiem jeszcze wszystkiego.
- To dowiesz się ode mnie, ale Harry'emu daj już spokój. - poprosiłam, a następnie razem z rodzicielką wybuchnęłyśmy śmiechem.
Loczek patrzył na nas zdezorientowanym wzrokiem.
- Gdybyś widział swoją minę. - mówiła przez śmiech mama.
- Styles to wszystko nie było naprawdę. Mama często jak przychodzi do mnie jakiś chłopak robi mu takie przesłuchanie, ale rzadko zadaje takie pytania. Musisz być wyjątkowy. - wytłumaczyłam i jeszcze bardziej wybuchnęłam śmiechem.
- Więc to wszystko było ukartowane? - zapytał.
Kiwnęłam głową.
- Skoro teraz przestraszyłeś się mojej mamy to lepiej nie przedstawię Ci taty.
- Jak mogłaś mi to zrobić?! Nigdy Ci tego nie wybaczę! Utopię Cię w tym śniegu! - krzyczał co doprowadzało mnie do jeszcze większego śmiechu. Mama skarciła go wzrokiem.
- Chłopcze nie zapędzaj się tak.
- Przepraszam. - odpowiedział i spuścił głowę.
- Nazywam się Alice Needle. Jestem mamą Nadii, ale to pewnie już wiesz. - zachichotała. - A ty?
- Nazywam się Harry Styles. Gram w zespole. - przedstawił się.
- W zespole powiadasz? - zapytała, a Loczek przytaknął. - A już wiem! To ty należysz do zespołu One Direction, który jest sławny na całym świecie. Nawet moja mama was zna. - mówiła.
- Babcia?! - krzyknęłam.
- Tak Nadio. Babcia. - zaśmiałyśmy się. - A więc co sprowadza Cię Harry do Nadii?
- Chciałem zabrać ją na sanki. - odpowiedział.
- Na sanki? - powtórzyła po nim. - No dobrze. Nie wiem jak wy to teraz nazywacie, ale dobrze zabierz ją na te „sanki”. - narysowała w powietrzu cudzysłów.
- Dziękuję. Odstawię ją na czas. - uśmiechnął się.
- Niech będzie o 20. Tylko nie utop jej w tym śniegu. - zaśmiała się. - Powodzenia w zespole i do zobaczenia o 20. - powiedziała i wyszła z salonu.
- No brawo Styles. Zaimponowałeś mojej mamie. - prychnęłam.
- Następnym razem proszę uprzeć mnie, że któreś z twoich rodziców tu jest.
- Oj nie wiem, nie wiem. Jak będziesz grzeczny,
- Zrobię wszystko co będziesz chciała. - ciągnął dalej.
- Tak. Już to gdzieś słyszałam. - mruknęłam. - A więc gdzie mnie zabierasz i z kim?
- Na sanki z chłopakami i Patricią.
- Więc daj mi 15 minut i będę gotowa na te sanki. - powiedziałam i szybkim krokiem udałam się w stronę schodów, aby następnie znaleźć się w swoim pokoju.
Odwiedziłam łazienkę i poprawiłam swój wygląd. Ubrałam inne ciuchy i gotowa zeszłam na dół.
- To idziemy. - rzuciłam w stronę Loczka,który siedział na kanapie i rozmawiał z moją mamą.
Po usłyszeniu mojego głosu wstał i udał się w kierunku drzwi. W przed pokoju ubraliśmy kurtki i tak dalej, a następnie wyszliśmy z domu.
- Masz fajną mamę. - usłyszałam.
- Tak wiem.
Dalej szliśmy już w ciszy. Nie przeszkadzało mi to. Przemierzyliśmy spokojnie park, aby następnie udać się jakby do lasku. Nie powiem trochę się wystraszyłam. Nie lubiłam lasów. One zawsze kojarzyły mi się z jakimiś seryjnymi mordercami z horrorów.
- Gdzie idziemy? - zapytałam.
- Zobaczysz.
- Nie pójdę ani kroku dalej jeśli nie powiesz mi gdzie idziemy. - zatrzymałam się.
- Mówiłem Ci, że na sanki.
- Na sanki w głąb lasu, serio?
- Nic Ci się nie stanie, obiecuję. - położył prawą rękę na miejsce gdzie umownie znajduje się serce. - A teraz chodź, proszę. - pokiwałam przecząco głową. - Nie ufasz mi?- zamyśliłam się. - Związek powinien opierać się na szczerości i zaufaniu.
- A od kiedy my jesteśmy w związku?
Oj, no przecież żartowałem. - mówił tak jakby spięty. - Chodź bo jak nie to.. - urwał i wziął mnie na ręce.
- Puść mnie! No ej! Będę szła sama, obiecuję! - krzyczałam.
Postawił mnie.
- Obiecujesz?
- Obiecuję. - powiedziałam i ruszyłam.
Nagle coś poruszyło się w krzakach...

_______________________________________

TA DAM! Nareszcie dokończyłam Mam nadzieję, że się spodoba i przepraszam, że musieliście tak długo na niego czekać. Kolejny postaram się napisać szybciej A i myślę tez nad przeniesieniem bloga z pinger'a na blogspot'a na przykład dlatego, że pinger ostatnio się trochę psuje. Nie mogę dodać wszystkich wpisów i wg,ale nad tym nadal myślę. Poinformuję Was, gdybym chciała zrealizować swój plan
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (13) ›
 

 
~Następnego ranka~

No teraz to ja mogę powiedzieć, że się wyspałam, a nie to co ostatnio. Jedynym moim zdziwieniem było to, że z tego co pamiętam to zasypiałam na kanapie. Jednak na samą myśl o osobie, z którą spędziłam wczorajszy wieczór kąciki moich ust mimowolnie podniosły się ku górze. 
"Właśnie ciekawe jak tam Pati i Horanek. - pomyślałam i lekko zachichotałam."
Nagle usłyszałam kroki na górę. Szybko schowałam się pod kołdrę i udawałam, że nadal śpię.
Drzwi się otworzyły.
- Nadia, śpisz? - spytał mnie dobrze znany głos kuzynki.
- Nie powieki od dołu oglądam. 
- A to dobrze bo masz gości. - po tych słowach otworzyłam szybko oczy i spojrzałam na nią miną typu "ty mówisz do mnie?". 
- Że niby jakich? 
- Chodź na dół to zobaczysz. - odpowiedziała i wyszczerzyła się.
Leniwie podniosłam się z łóżka i udałam do łazienki. Ogarnęłam trochę swój poranny nieład i wróciłam do pokoju. Lou już nie było. Poprawiłam pościel na łóżko i od niechcenia zeszłam na dół.  Osoba a raczej osoby, które tam zobaczyłam.. Wow.. Spodziewałam się wszystkich, ale nie ich. 
- Mama! Tata! - krzyknęłam biegnąc do nich. Rzuciłam się każdemu z nich na szyję i przywitałam. Stęskniłam się za nimi. 
- Nadia. - usłyszałam tylko głos z matczynych ust gdy odsunęła mnie od siebie, a z jej oczu popłynęły łzy.
- Hej mamuś nie płacz. Jest okej. Żyję. - zachichotałam i opuszkiem palców wytarłam ostatnią  łzę spływającą po jej policzku.
- Wiem, ale tak dawno się nie widziałyśmy. Stęskniłam się. 
- To było zaledwie kilka miesięcy temu, ale ja też się bardzo stęskniłam. - odpowiedziałam i przytuliłam ją jeszcze raz.
- Tak szybko rośniesz. - powiedział po chwili tata.
- Jak na drożdżach. - wtrąciła ze śmiechem Lou.
-  Kiedy przyjechaliście? - spytałam.
- Jakoś 2 godzinki temu. - odpowiedziała mi rodzicielka.
- Czemu nie obudziłaś mnie wcześniej? - spytałam z pretensją w głosie Lou.
- Z tego co wiem zasnęłaś wczoraj dość późno, więc postanowiłam Cię nie budzić.
- To co Ty wczoraj robiłaś? - usłyszałam pytanie od taty. 
Wzrokiem skarciłam Lou, aby przypadkiem nic nie mówiła, że wytłumaczę coś sama.
- A no wiesz siedziałam z koleżanką i filmy oglądałyśmy. - wytłumaczyłam na co Lou zaczęła się śmiać.
- Ta z koleżanką. - wymamrotała w przerwach od śmiech czego mam nadzieję, nie usłyszeli moi rodzice. 
Nagle usłyszałam charakterystyczny dźwięk mojego telefonu. Szybko pobiegłam na górę. Gdy wleciałam do pokoju telefon wyciszył się. Postanowiłam jednak oddzwonić bo okazało się, że dzwoniła Patricia. Nacisnęłam zieloną słuchawkę i usłyszałam sygnał oczekiwania. Jeden sygnał, nic. Drugi sygnał, nadal nic. Trzeci sygnał.
- Halo? - usłyszałam głos w słuchawce.
- Co się stało? - odpowiedziałam pytaniem na pytanie.
- Czemu nie odbierałaś?
- Nie zdążyłam wbiec na górę. - zaśmiałam się co po chwili zrobiła również ona. 
- Nie masz ochoty wybrać się dzisiaj, na zakupy lub do kina? - spytała.
- Jasne i tak nie mam żadnych planów. To o której?
- Może być 14? - zapytała a ja lekko oddaliłam iPhone od ucha, a bym mogła spojrzeć na wyświetlacz.
- To za 30 minut? Jasne. - odpowiedziałam wesoła.
- To widzimy się na przystanku. Do zobaczenia.
- Pa. - nacisnęłam czerwoną słuchawkę. 
Podeszłam do szafy i wyjęłam z niej ubrania na dzisiejszy dzień, a następnie udałam się do łazienki. Ubrałam się, umyłam zęby i uczesałam. Popsikałam się perfumami i wyszłam. Do torby wrzuciłam to co najważniejsze i zeszłam na dół. Przechodząc obok kuchni zauważyłam, że rodzice razem z Lou nadal się w niej znajdują. W przedpokoju założyłam kurtkę, buty, szalik i ostatni raz w lusterku poprawiłam swój wygląd.
-Wychodzę ! - rzuciłam na wychodne i zamknęłam drzwi nie czekając na odpowiedź.
Droga na przystanek minęła mi dość szybko. Gdy doszłam okazało się, że Pati jeszcze nie ma. Postanowiłam więc trochę na nią poczekać. Usiadłam na ławce i rozglądałam się w poszukiwaniu blondynki. Niestety zamiast niej zauważyłam wysokiego chłopaka, o jasnych brązowych i trochę dłuższych włosach. Od razu domyśliłam się kto to jest. Matty.
- O proszę moja panienka. - rzucił podchodząc do mnie.
- Wytłumaczmy sobie coś. Nigdy nie byłam i nigdy nie będę twoja. Miałeś szansę i spieprzyłeś więc teraz proszę odejdź bo nie mam ochoty na Ciebie patrzeć.
- Nie udawaj, że nie rusza Cię nasze zerwanie. Na pewno bolą Cię słowa, które wypowiedziałem, gdy z Tobą skończyłem. - odpowiedział i ironicznie się uśmiechnął.
- Szczerze to nie. Nie rusza mnie to i nawet cieszę się z tego zerwania. Przynajmniej teraz wiem jakim dupkiem byłeś i, że nigdy nie powinnam się z Tobą związać. Nasz związek po prostu nigdy nie miał przyszłości. Nie byliśmy sobie pisani, trudno płakać nie będę. Na pewno nie za takim dzieciakiem. A i jeszcze jedno to ja zerwałam, nie ty.
- Tak pewnie. Teraz mocna w gębie a w domu płaczesz w poduszkę.
- Haha, proszę nie rozśmieszaj mnie. Od naszego zerwania ani razu nie płakałam w poduszkę. Nie mam na to czasu jestem zbyt zajęta opijaniem rozstania się z takim niedorozwiniętym dupkiem i cieszenia się z bycia singielką.
- A no tak jak mógłbym zapomnieć przecież teraz znalazłaś sobie nowego. Tego całego loczka. Ciekawe na ile on Ci starczy.
- Zacznijmy od tego, że ja z nim wcale nie jestem ile razy mam Ci to mówić. A w ogóle po co ja Ci się tłumaczę? To moje życie i mogę z nim robić co chcę, więc nic Ci do tego z kim się akurat spotykam a z kim nie. I przypominam, że to ty pieprzyłeś się z innymi podczas naszego związku nie ja. - dokończyłam i akurat zobaczyłam Patricie. Wstałam, więc z ławki i ruszyłam w jej kierunku.
- Zobaczysz jeszcze pożałujesz tego rozstania! Nie będzie tak dobrze. Nikt nie zrywa z Matty'm! Rozumiesz nikt?! - usłyszałam tylko.
Odwróciłam się i ostatni raz krzyknęłam:
- Kochanie nie możliwe żeby nikt z Tobą nie zrywał skoro ja to zrobiłam! Twoje konto nie jest już puste. - dopowiedziałam i odwróciłam się w stronę Patrici.
- Co jest? - spytała kiedy już do niej doszłam.
- Nic. Wiesz jak to Matty.
- Chodzi o zerwanie? - zapytała troskliwie, a ja pokiwałam twierdząco głową. - Nie przejmuj się nim. Dasz sobie radę. Masz mnie, chłopaków i całą resztę. - dodała dumna z siebie.
- Ta chłopaków. - zamyśliłam się. - Im masz nic nie mówić. Wole żeby na razie nie wiedzieli, że mój BYŁY ma ostro na bani i chce się mścić, że z nim zerwałam i ubzdurał sobie, że jestem ze Styles'em.
-A właśnie jak tam ze Styles'em ? - zapytała i poruszała brwiami w górę i w dół.
- Uh, następna. Ja z nim nie jestem! - walnęłam ją lekko w ramię.
- Tak, tak. Mów swoje, a ja wiem swoje. - po tych słowach zadziornie się uśmiechnęła. - Idziemy?
- Jasne. - odpowiedziałam i ruszyliśmy w stronę Centrum Handlowego.
Szłyśmy w ciszy. Słychać było tyko śnieg skrzypiący pod naszym ciężarem, oraz samochody. Ludzie wszędzie się spieszyli. To do pracy to z pracy po dzieci do opiekunki. Każdy zajęty był sobą i swoimi problemami. Nikt nie zwracał uwagi na drugiego człowieka. Czasem tylko gdy już na siebie wpadli rzucili krótkie „I'm sorry” i szli dalej. Zakochani spacerowali trzymając się za ręce. Nie zważali na to, że pada śnieg i temperatura jest na minusie. Oni cieszyli się sobą i każdą chwilą spędzoną razem.

„Szli razem tylko we dwoje nie zwracając uwagi na nikogo. Liczyli się tylko oni i nikt poza tym. Cały świat mógłby zniknąć, ale ważne było to, że byli razem. Lipcowe słońce oświetlało ich już brązowe twarze. W pewnym momencie chłopak stanął na ławce i nabierając sporej ilości powietrza do płuc wyznał dziewczynie miłość. Ona szczęśliwsza niż przedtem rzuciła mu się w objęcia. On podniósł ją wysoko do góry i zaczął kręcić. Dziewczyna rozpuściła swoje długie blond włosy i dali ponieść się chwili.”

Wspomnienia. Matko jak ja ich nie lubię. Zawsze pojawiają się w mojej głowie w nieodpowiednim momencie i czasie i w ogóle całe są nieodpowiednie. Te również pojawiły się w nieodpowiednim momencie, miejscu i związane z nieodpowiednią osobą, a mianowicie z Matty'm. Pomyślicie pewnie czemu akurat z nim. Przecież sama mówiłam mu, że ma zapomnieć, że to koniec i tak dalej. Jednak trudno jest od tak wymazać z pamięci całe pół roku, szczęśliwych pół roku. Teraz nasuwa się pytanie jak można być szczęśliwym z kimś kto cały czas Cię zdradza. Normalnie. Tak szczerze to przecież ja nic nie wiedziałam o tym, że on mnie zdradza. Myślałam, że jest wierny tylko mi i tylko mnie kocha. On jednak kochał WSZYSTKIE.
- Ej mała wszystko ok? - z przemyśleń wyrwała mnie Pati, która nie wiadomo jakim cudem znalazła się przede mną i trzymając rękoma moją twarz opuszkiem rękawiczki otarła łzę, która samotnie spływała po moim poliku.
- Hm? - mruknęłam cicho. Patricia powtórzyła pytanie. - Ah, tak. Wszystko dobrze.- posłałam jej delikatny uśmiech.
- Na pewno? Może chcesz pogadać, co?
- Nie jest ok.
- Ej, ale wiesz, że mi możesz powiedzieć wszystko? Więc, gdy tylko będzie się coś działo to wal.
- Oh, no dobra. To może chodź do Starbucksa? -spytałam i skierowałam się w stronę kawiarni. Patricia ze zwycięskim uśmiechem ruszyła za mną.

________________________________________

Wow! Dziękuję za 37 komentarzy pod tamtym rozdziałem ♥

Przepraszam, że ten pojawił się tak późno, ale wcześniej nie miałam czasu przez konkurs. I tu Wam się pochwalę, że w II edycjach zajęłam 1 miejsce

Nie jestem zadowolona z tego rozdziału, ale żeby dłużej nie przeciągając to dodałam. Kolejny postaram dodać w niedzielę jakoś,jednak nic nie obiecuję (;

*Ten rozdział dedykuję wszystkim, którzy ze mną zostali i nadal czytają moje wypociny oraz Klaudii, której rozdział obiecywałam od ponad tygodnia. xd KOCHAM WAS ♥♥*

*MAM DO WAS SPRAWĘ TAKĄ OD SB! POSZUKUJĘ OSOBY,KTÓRA ZROBIŁABY MI NAGŁÓWEK NA TEGO BLOGA! OCZYWIŚCIE ODWDZIĘCZĘ SIĘ! CHĘTNYCH PISAĆ NA PRIV I WSZYSTKO USTALIMY *
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (33) ›
 

 
... nie była wcale sama. Razem z nią było całe One Direction. Moje zaskoczenie było dość dużo jednak od razu gdy ich zobaczyłam moje kąciki ust podniosły się do góry. Polubiłam tych chłopaków mimo, że znałam ich dopiero z trzy dni. Tak wiem dziwnie, ale tak na mnie działają, że gdy tylko ich widzę od razu się uśmiecham, a już szczególnie gdy widzę jednego z nich, ale tego nikomu nie zdradzę chociaż pewnie jest to bardzo widoczne. Moje rozmyślanie przerwali mi chłopcy.
- To co wpuścisz nas? - zapytał Zayn.
- No nie wiem, nie wiem czy mi domu nie rozwalicie. - odpowiedziałam i zaczęłam się śmiać.
Odsunęłam się jednak z progu, aby mogli wejść. Wchodząc przywitali się ze mną. Gdy już wszyscy ściągnęli płaszcze i buty weszliśmy do salonu.
- Jakim cudem znaleźliście się tu wszyscy? - spytałam zdziwiona, jednak szczęśliwa ich wizytą siadając na fotelu.
- Ty chyba nas dzisiaj tu nie chcesz. - powiedział Harry i wstał roześmiany kierując się do drzwi.
- Siadaj! - krzyknęłam łapiąc go za rękę i ciągnąc w swoją stronę. Niestety on nie wyrobił i upadł na mnie. Dobrze, że przynajmniej siedziałam na fotelu. - Ale ze mnie to ty możesz zejść. - po tych słowach starałam się go zwalić z moich kolan bo jednak trochę ciężki to on jest.
Nagle usłyszeliśmy dźwięk dzwonka.
- Kogoś jeszcze zapraszałaś? - spytała Pati.
- Nie to pewnie moje jedzenie. - odpowiedziałam jej roześmiana, kierując się w stronę drzwi.
Otworzyłam zamek i odebrałam zamówienie płacąc dostawcy. Następnie razem z moim zakupem udałam się w stronę "gości". Gdy tylko Niall zobaczył co niosę rzucił się na mnie jak oszalały co mnie bardzo rozbawiło. Na szczęście zamówiłam dużą. Zawsze takie zamawiam bo czasami zostają i mam na kolację, czasami jeszcze Lou z Tom'em zjedzą, a czasami właśnie będzie dla takich głodomorów.
- Ty to zawsze wiesz, kiedy zamówić pizze. - powiedział z pełną buzią Horan.
Roześmiałam się tylko.
- Oglądamy coś? - spytałam po chwili.
- A co proponujesz? - zapytał Lou.
- Może jakiś horror? - wyrwał Styles.
- Wiesz, że to jest dobry pomysł. - odpowiedziałam i wstałam w stronę póki z filmami. Wyjęłam jakiś horror i włożyłam płytę do urządzenia. Usiadłam na fotelu i zaczęliśmy oglądać. Na początku nie było bardzo strasznie. Było tylko dość dużo krwi co było ohydne. Jednak pozory mylą. Gdy zaczynałam się trochę bać poszłam sobie po koc i przykryłam się nim po same uszy. W filmie zaczynała się mocna akcja. Chwile napięcia. Wystraszona patrzałam w telewizor gdy nagle usłyszałam dźwięk sms'a poderwałam się z fotelu jak poparzona. Wszyscy spojrzeli na mnie i zaczęli się śmiać. Jednak po chwili wrócili do oglądania. Ja natomiast odblokowałam telefon i spojrzałam w wiadomości. Była od Harry'ego.
*" Dzisiaj też mogę z tobą spać? xx"*
Czytając tą wiadomość kąciki moich ust mimowolnie podniosły się ku górze. Spojrzałam na Harry'ego. Jednak nie zobaczyłam nic. Chłopak siedział i z zaciekawieniem oglądał film, jakby nic. Spuściłam głowę i odpisałam mu na sms'a.
*" A czy kiedykolwiek spałeś? xx."*
Nacisnęłam wyślij i powróciłam do oglądania filmu, kątem oka spoglądając na loczka. Zauważyłam, że po otrzymaniu wiadomości spojrzał na mnie i lekko się uśmiechnął, jednak szybko spuścił głowę i wystukał coś na klawiaturze, a po chwili schował urządzenie. Otworzyłam ponownie wiadomość.
*"Owszem. To mogę, proszę? xx"*
Uśmiechnięta szybko odpisałam.
*" Oj, nie wiem, nie wiem. Zastanowię się. Jak będziesz grzeczny. xx"*
Wysłałam i z tego co zauważyłam Harry wyszczerzył się po treści wiadomości. Poklikał szybko coś na klawiaturze i odłożył urządzenie. Wyjęłam już swój telefon i odblokowałam. Na ekranie ukazała mi się wiadomość. Otworzyłam i przeczytałam.
*" Zrobię co tylko chcesz. xx"*
Zaśmiałam się cicho, odłożyłam telefon i zajęłam się oglądaniem. Po chwili jednak mój trans przerwał Niall.
- Pić mi się chce. - marudził.
- To idź sobie nalej. Przecież nie jesteś tu pierwszy raz i wiesz gdzie co leży. -odpowiedziałam.
- A żelki masz? - dopytywał.
- Ohh. - wstałam i udałam się do kuchni. Zapaliłam światło i wyjęłam pepsi z szafki, następnie siedem szklanek i kilka paczek żelków. Nagle poczułam czyjeś dłonie na swoich biodrach.
- Witam Harry. - powiedziałam i odwróciłam się twarzą do chłopaka.
- Skąd wiedziałaś, że to ja? - spytał smutno.
- Ja wiem wszystko. - zachichotałam.
Chłopak przybliżył się do mnie tak, że stykaliśmy się nosami.
- To będę mógł z tobą spać?
- Powiedziałam, że jak będziesz grzeczny. - po tych słowach odwróciłam się i wzięłam do rąk szklanki, picie i żelki.
- Daj pomogę ci. - powiedział Harry i wziął od mnie kilka rzeczy.
Poszliśmy do salonu i położyliśmy wszystko na stoliku. Odwróciłam się w stronę mojego poprzedniego miejsca i kogo zobaczyłam? Liam'a. Siedział sobie wygodnie oglądając film.
- Ej to moje miejsce. - powiedziałam oburzona.
- Ale ja tam nie będę siedział bo Zayn mnie gilgocze. Proszę. - odpowiedział i zrobił słodkie oczka.
- Ughh, no dobra. - po tych słowach dałam krok w stronę kanapy by usadowić swoje cztery litery obok Patrici. Jednak ktoś pociągnął mnie za rękę. Oczywiście nie kto inny jak Harry.
- Możesz siedzieć obok mnie? Sam się boję. - szepnął mi do ucha.
Ja jedynie spojrzałam na niego i uśmiechnęłam się. W końcu rozpoczęłam spokojne oglądanie. Po jakimś czasie oglądania nieźle się wystraszyłam. Skuliłam nogi pod samą brodę i siedziałam, gdy nagle poczułam, że ktoś szturchnął moją rękę. Spojrzałam na nią, następnie
na Harry'ego. Ten tylko się uśmiechnął. Wróciłam do dalszego oglądania, jednak już po chwili znowu poczułam ten sam dotyk na dłoni. Postanowiłam jednak nic nie robić tylko poczekać na dalszy rozwój akcji. Po chwili poczułam, że Harry splata nasze palce ze sobą. Nie protestowałam uśmiechnęłam się tylko lekko.
- Boję się. Ty też? - zapytał po cichu Harry.
- Troszeczkę. - po tych słowach poczułam, że Harry zaciska uścisk mojej dłoni. Lekko się do niego przysunęłam i oglądaliśmy dalej. Nie wytrzymałam jednak długo w jednej pozycji i już po chwili musiałam się ruszyć. Wstałam więc po żelki i picie. Kątem oka spojrzałam na Patricie, która była wtulona w Niall'a. Wyglądali tak słodko. Wzięłam szybko to co miałam wziąć, wróciłam do Hazzy i zaczęłam jeść żelki. Po chwili poczułam dłoń na swoim ramieniu. Bez spoglądania wiedziałam kogo to ręka, więc tylko się uśmiechnęłam i przybliżyłam do Harry'ego. Już w tej pozycji skończyliśmy oglądać film.
- Dobra to ja będę się powoli zbierać. - powiedziała Pati po skończonym seansie.
- Już? - zapytałam smutna.
- No, a która jest?
- 19:30. - odpowiedziałam jej po zerknięciu na ekran telefonu.
- To ja Cię odprowadzę! - wyrwał się Niall.
Razem z Harry'm zaczęliśmy chichotać.
- Wy też się już zbieracie? - zapytałam smutna chłopaków.
- Ja mogę zostać. - szepnął loczek.
- A wy jak? - ponowiłam pytanie.
- A Harry? - odpowiedział pytaniem na pytanie Lou. No tak przecież mogłam się spodziewać, że nie dosłyszeli słów loczka.
- On zostaje. - odpowiedziałam i przysunęłam się do niego jeszcze bardziej.
- To wy już razem? - zapytał po chwili Zayn.
- Nie no co ty. Tak się tylko wygłupiamy. - usprawiedliwiłam. Harry tylko się uśmiechnął.
Po chwili wszyscy byli gotowi do wyjścia. Niall szedł odprowadzić Pati. Chłopaki do domu, a Harry został ze mną.
- To ja wrócę później! - krzyknął Harry do chłopaków żegnając ich.
Kiedy zamknęliśmy drzwi udaliśmy się powtórnie do salonu, aby trochę tam posprzątać.

*oczami Patrici*
To takie słodkie, że Niall postanowił mnie odprowadzić. Nie zaprzeczę, że bardzo mi się podobał. Mam tylko nadzieję, że ja mu też. Z rozmyśleń wyrwał mnie blondynek.
- I jak podobał ci się film? - spytał. Wiedziałam, że chce nawiązać ze mną jakiś kontakt. To było takie słodkie.
- Tak. - odpowiedziałam.
Nagle poczułam ciepły dotyk na moich dłoniach. Uśmiechnęłam się lekko. Ze splecionymi dłońmi szliśmy dalej. Droga od Nadii do mnie nie trwa tak długo, gdybyśmy wybrali skróty przez podwórze babci Harry'ego. My jednak postanowiliśmy iść okrężną drogą. Szliśmy w ciszy. Słychać było tylko śnieg trzeszczący pod naszym ciężarem.
- Opowiedz mi coś o sobie. - powiedział nagle Niall i spojrzał na mnie z uśmiechem.
- A co chciałbyś wiedzieć?
- Wszystko.
- To tak nazywam się Patricia Jones. Mam 17 lat i od dwóch lat mieszkam w Londynie. Moja mama ma na imię Emilia, a tata Cody. Jestem jedynaczką. - skończyłam uśmiechając się. - Coś jeszcze? - spytałam.
- Gdzie mieszkałaś przed Londynem i czemu akurat to miasto?
- Tak naprawdę urodziłam się w Portugali. Później jednak wyprowadziliśmy się do Francji i tam poznałam Nadię. Później wyprowadziliśmy się do UK. Następnie znowu do Portugalii i teraz przez pracę rodziców znowu jestem w Londynie.
- A czym się interesujesz?
- Muzyką. - odpowiedziałam i lekko się uśmiechnęłam.
- To bardzo ciekawie. A masz może jakiś ulubiony zespół czy coś?
- Tak mam zespół. I jest nim.. - urwałam. - One Direction. - dodałam już ciszej.
- Naprawdę? - spytał zaskoczony, ale uśmiechnięty irlandczyk. Pokiwałam głową. - Nigdy bym tego nie powiedział. Zachowujesz się dość normalnie jak na nasze fanki. Wszystkie inne dziewczyny jakie spotkałem wrzeszczały i piszczały. Prosiły o autograf i w ogóle,a ty...
- A ja?
- Jesteś normalna. I bardzo cię polubiłem. - ostatnie zdanie powiedział troszkę ciszej.
- Dziękuję. - powiedziałam dumna. - chyba.. - dodałam cicho po chwili. - A teraz ty opowiedz mi coś o sobie.
- Naprawdę ? Myślałem, że wiesz wszystko. - zaśmiał się.
- No wszystkiego to nie, ale większość.
- A więc.. nazywam się Niall James Horan i mieszkam w Londynie. Pochodzę z Irlandii. Należę do boysbandu brytyjsko-irlandzkiej formy, o nazwie One Direction, którą w 2010 utworzył Simon Cowelli. - opowiedział dumny z siebie.
- Naprawdę? AAA! NIE WIERZĘ! PODPISZESZ MI SIĘ? PROSZĘ! KOCHAM CIĘ NIALL! NIEWIERZE, ŻE CIĘ POZNAŁAM I Z TOBĄ ROZMAWIAM! - krzyczałam wyciągając zeszyt z torby. - Dla Patrici. - powiedział podając mu go.
Ten zaczął się tylko śmiać co po chwili zrobiłam również ja.
- To jesteśmy przed moim domem. - powiedziałam stając. Horan zrobił tylko smutną minkę. - Nie smuć się. Jutro się spotkamy. - dodałam przytulając go.
- Naprawdę?
Pokiwałam głową.
- To do zobaczenia. - po tych słowach przytuliłam go i pocałowałam w policzek, a następnie ruszyłam do domu.
Cała w skowronkach otworzyłam drzwi. Weszłam do środka i ostatni raz spojrzałam w miejsce gdzie stał Niall. Uśmiechnęłam się do niego i pomachałam. Poczekałam aż odejdzie i zamknęłam drzwi. Oparłam się o nie i przygryzając dolną wargę zjechałam na dół.

_________________

To 8 już za mną. (; Wyszłam trochę dłuższa niż przypuszczałam, ale mam nadzieję, że mnie za to nie zabijecie no i powinnam dodać ją wczoraj, ale brak czasu ..
Wiem, że trochę Wam słodzę w tym opowiadaniu, ale postaram się, żeby to już nie długo się skończyło.
Teraz jak bd *25 komentarzy to dodam kolejny rozdział* !
+ nie wiem czy nadal chcecie żebym Was powiadamiałam, więc proszę pod tym rozdziałem do na koniec komentarza dodać słowo "tak". Wtedy bd wiedziała kogo nadal powiadamiać, a kogo nie. : )

To do następnego rozdziału. Mam nadzieję, że do niedzieli uzbiera się 25 komentarzy, bo już kończą mi się ferie i nie bd miała tyle czasu na pisanie. ;c + jeśli chcecie coś o mnie wiedzieć to zapraszam na aska. http://ask.fm/nessive

*CZYTASZ = KOMENTUJESZ* + *PAMIĘTAJCIE O SŁOWIE "TAK" NA KOŃCU KOMENTARZA JEŚLI CHCECIE BYĆ NADAL POWIADAMIANI O NOWYCH ROZDZIAŁACH.*

Pozdrawiam ;*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (36) ›
 

 
Obudziłam się albo raczej zostałam bezczelnie obudzona przez chłopaków. A mianowicie. Słodko sobie spałam. Śniło mi się, że ... latałam ? Tak wiem dziwny sen. Nagle usłyszałam głosy. Myślałam, że to Patricia rozmawia z kimś przez telefon. Schowałam się więc pod kołdrę i po chwili głosy ucichły. Spałam dalej, gdy nagle poczułam zimne coś na sobie i śmiechy. Zerwałam się jak porażona. Zaczęłam krzyczeć. Spojrzałam na osoby przede mną. Okazało się, że to Niall, Louis, Liam i Zayn. Gdy mnie zobaczyli uśmiechy zeszły im z twarzy, a pojawiło się zdziwienie.
- Co wy tu robicie?! - wrzasnęłam.
- Przecież to jest pokój Harry'ego. - powiedział nagle Zayn.
Spojrzałam na nich miną wtf. Nagle coś ruszyło się pod kołdrą. Wystraszona podniosłam ją do góry i kogo zobaczyłam? Harry'ego. Słodko sobie spał, a co najlepsze był cały suchy, nie to co ja.
- STYLES !! - krzyknęłam ile sił w płucach.
Chłopak gwałtownie zerwał się z łóżka spadając przy tym na podłogę. Razem z chłopakami zaczęłam się śmiać.
- Głośniej się nie dało?! - zapytał oburzony.
- Niestety nie. - powiedziałam rozbawiona. Chłopak tylko wystawił mi koniuszek języka.
- Czyli wy razem? - zapytał nagle Lou i pokazał na nas.
- Co? Nie ! W życiu! - zaczęłam krzyczeć i wszystkiemu zaprzeczać. Harry tylko się śmiał. - Byś coś powiedział a nie ! - szturchnęłam go w ramię.
- Ja nic nie zrobiłem. - powiedział i podniósł ręce do góry na znak niewinności.
- Serio tylko na tyle Cię stać ?! - skierowałam pytanie do loczka i zaczęłam się śmiać.
- Dobra nie kłóćcie się! - krzyknął Zayn.
- Nie kłócimy! - równocześnie z loczkiem odpowiedzieliśmy mu.
- Dobra zmieniając temat. Skoro ty z nim razem? Jak? - zapytał Lou.
Harry już chciał coś powiedzieć, ale przerwałam mu:
- Tak tak wiemy ty nic nie zrobiłeś. - rzuciłam i zaczęłam się śmiać. - To pewnie jak poszłam rano po picie. Słabo widziałam na oczy i zamiast do siebie poszłam tutaj. Ale ty nic nie zauważyłeś? - skierowałam wzrok na Hazzę.
- Sądzisz, że nie mam co robić? Ja sobie grzecznie tutaj spałem. Tak jak położył mnie Niall od tamtej pory nie wstawałem. Nie słyszałem nawet jak weszłaś. - tłumaczył się.
Zaczęliśmy się śmiać.
- Dobra nie ważne, ale ta woda miała być na ciebie, a nie Nadię! - krzyknął Niall i tupnął oburzony nogą.
- Możecie go oblać jeszcze raz. Tylko teraz proszę wycelujcie w niego, a nie we mnie bo trochę mi zimno. - zaczęłam się śmiać.
Harry objął mnie ramieniem i przytulił do siebie. Chłopaki widząc to rzucili się na nas i zaczęli ściskać.
- Dobra dosyć! - krzyknęłam po chwili.
Wszyscy odsunęli się ode mnie i stanęli w szeregu.
- Idziemy zjeść śniadanie? - zapytał nagle Niall.
- Haha, a która jest godzina? - odpowiedziałam pytaniem i spojrzałam na zegarek. - O godzinie 15:35 ty chcesz jeść śniadanie?
- No dobra obiad. - uśmiechnął się.
- Tak tylko muszę się ubrać. - wtrącił Harry.
- No a jakby inaczej po upojnej nocy. - palnął Louis.
- Idź bo Ci zaraz! - krzyknęłam i rzuciłam go poduszką. Chłopaki wyszli z pokoju i zostałam sama z Harry'm.
- Dobra to ja też idę. - po tych słowach wstałam z łóżka i skierowałam się w stronę drzwi.
- Poczekaj. - Harry złapał mnie za rękę. - Nie chcesz się przebrać? Przecież jesteś mokra.
- Nie, dziękuję. Ciuchy nie są tak bardzo mokre. Zaraz powinny wyschnąć, a włosy wysuszę suszarką. - odpowiedziałam.
- Ale jesteś pewna? Bo ja mogę ci coś dać. Mam w torbie. - powiedział i pokazał w kąt.
- Tak jestem pewna. Teraz pójdę wysuszyć włosy i poprawić makijaż. - obdarowałam go ciepłym uśmiechem i wyszłam.
Po chwili byłam już u siebie w pokoju. Był pusty.
" - Pati pewnie na dole z chłopakami. - pomyślałam."
Wzięłam z fotela moją torebkę i poszłam do łazienki. Otwierałam wszystkie szafki szukając suszarki. W końcu znalazłam.
- Mam cię! - krzyknęłam i wzięłam urządzenie.
Podłączyłam do prądu i zaczęłam suszyć włosy. Zajęło mi to około dobrych 30 minut, ze względu na długość moich włosów i gęstość. Po wysuszeniu uczesałam je, a następnie poprawiłam makijaż i sukienkę. Przejrzałam się ostatni raz w lustrze i wyszłam z łazienki. W pokoju ujrzałam siedzącego Harry'ego. Robił coś na telefonie. Gdy tylko mnie ujrzał schował urządzenie i szeroko się uśmiechnął.
- No dłużej się nie dało?
- A ty co tu robisz? - odpowiedziałam pytaniem na pytanie.
- Czekam na ciebie. - odpowiedział wstając z łóżka. - Idziemy? - spytał i otworzył drzwi.
Ja tylko się uśmiechnęłam i wyszłam. Chłopak po chwili zrobił to samo zamykając drzwi. Podałam mu klucz i zamknął również pokój. Zeszliśmy na dół. Siedzieli już tam chłopacy, a razem z nimi Patricia i cała reszta gości, która wczoraj nie wróciła do domu. Wszyscy chyba nie dawno powstawali bo widać było po nich jeszcze wielkie zmęczenie. Razem z loczkiem usiedliśmy obok chłopaków i Pati. Obiad minął dość szybko. Po posiłku udaliśmy się do recepcji oddać klucze i razem z Pati udałyśmy się do domu.
- Idziesz do mnie? - spytałam gdy byliśmy już koło domu Lou.
- Nie, dzięki. Jak na razie jestem zmęczona, ale później może wpadnę. Teraz muszę przebrać się z tej sukienki i zdjąć te buty wreszcie. - odpowiedziała i pokazała na obuwie.
- Dobra to jak coś daj mi znać. - powiedziałam i pożegnałam się z nią, a następnie ruszyłam do domu.

- Wróciłam! - krzyknęłam ściągając płaszczyk.
- O i jak było? - zapytała Lou wyłaniając się z kuchni.
- Bardzo dobrze, ale strasznie bolą mnie nogi. - zaśmiałam się. - Pić mi się chcę. - powiedziałam wchodząc do kuchni i wyjmując z lodówki sok, a z szafki szklankę.
- To ile wypiłaś? - wypytywała kuzynka.
- Nie dużo. - odpowiedziałam i napiłam się soku, a ta spojrzała na mnie wzrokiem "serio?" - No na prawdę. Nie za dużo i nie za mało. Dałam radę dojść do hotelu. - zaśmiałam się. Lou po chwili zrobiła to samo.
- Jesteś głodna? - spytała.
- Nie, dziękuję. Nie dawno jadłam obiad. Ja idę do siebie. Muszę się przebrać. - odpowiedziała i udałam się w stronę schodów, które pokonałam dość szybko i już po chwili znalazłam się w moim pokoju. Rzuciłam się na łóżko. - Ale jestem zmęczona. - powiedziałam sama do siebie.
Nie dane mi było jednak poleżeć zbyt długo bo już po chwili do pokoju wleciała Lux. Zaczęła się śmiać pokazując mi zabawki. Sama się z niej śmiałam. Po chwili mała złapała mnie za ręke i wychodziła z pokoju.
- Poczekaj tylko się przebiorę, okej? - spytałam stając. Ta spojrzała na mnie, uśmiechnęła się i wyszła z pokoju.
Zamknęłam drzwi i podeszłam do szafy. Otworzyłam ją, wybrałam jakiś luźniejszy zestaw i poszłam do łazienki. Zdjęłam z siebie sukienkę i buty oraz bieliznę i udałam się pod prysznic. Siedziałam pod nim dobre 15 minut. Następnie wytarłam ciało i ubrałam się w mój luźniejszy zestaw. Zrobiłam lekki makijaż, a z włosów uczesałam wysokiego koka. Ostatni raz sprawdziłam swój wygląd i opuściłam łazienkę. Podeszłam do szafki i wyjęłam tableta, a następnie udałam się na dół. Usadowiłam moje cztery litery na kanapie i włączyłam telewizję. Jeśli dobrze się zorientowałam to nikogo nie było w domu. Pewnie poszli na sanki. Nagle dostałam sms'a od Patrici.
*" Jesteś w domu? Jak to zaraz do Ciebie wpadnę. xx "*
Odpisałam jej, że jestem w domu i, że będę czekać, a następnie udałam się do kuchni po coś do jedzenia. Niestety nic takiego nie znalazłam, chociaż szafki były zapełnione słodyczami i innymi rzeczami mi się jednak zachciało pizzy. Wzięłam, więc telefon i wybrałam numer do najbliższej pizzerii. Złożyłam zamówienie i znowu poszłam na kanapę. Po chwili usłyszałam dzwonek do drzwi. Poszłam, więc otworzyć. Stała tam Pati, ale ...

________

A więc znowu się spotykamy : D Rozdział miałam dodać wcześniej bo napisałam go na drugi dzień po tamtym, ale uciekło mi to z głowy. (; W tym tygodniu powinnam jeszcze parę dodać, ale pewna nie jestem.
Może zrobię mały szantaż. *Jeśli bd co najmniej 20 komentarzy to dodam nowy rozdział, co wy na to ? ;]* Więc teraz to od was zależy kiedy pojawi się nowy. Powiem wam tylko, że rozdział 8 jest już gotowy bo nudziło mi się u babci i napisałam. XD
Teraz to wszystko. Życzę miłego czytania <3 ( CZYTASZ=KOMENTUJESZ )

*jeśli macie jakieś pytania do mnie to zapraszam na aska. : http://ask.fm/nessive

Do zobaczenia. ;**
 

 
... Tak szczerze to sama nie wiedziałam kto napisał. Tak wiem jestem udana, ale po prostu nigdy wcześniej nikt z takiego numeru do mnie nie pisał. Jednak po przeczytaniu wiadomości mogłam już się troszkę domyślać kto był nadawcą. Z przemyśleń wyrwała mnie Pati.
- Halo Nadia ! Łuhu ! - krzyczała i macha mi swoją ręką przed twarzą.
Po chwili się ocknęłam.
- Co jest ? - spytałam.
- To powiesz mi wreszcie kto napisał ?
- To ty mnie w ogóle o to pytałaś ? - zapytałam zdziwiona.
- Ta. Teraz przynajmniej wiem jak mnie słuchasz. - powiedziała i udawała oburzoną.
- Nie no tak ogóle słucham Cię, ale jakoś się zamyśliłam.
- Ta jasne.
- No tak ... - już chciałam rozpocząć mój monolog, gdy nagle Patricia mi przerwała.
- Dobra, dobra już się nie tłumacz tylko pokaż tego sms'a. - powiedziała i zabrała mi telefon. - Ah więc tak. - mruknęła pod nosem lekko się uśmiechając i oddała mi urządzenie. - Wiesz może kto to ? - zapytała po chwili.
- Tak szczerze to mam podejrzenia co do nadawcy, ale pewna nie jestem. A ty ? - odpowiedziałam.
Obje spojrzałyśmy się na siebie po czym równocześnie krzyknęłyśmy Styles. Następnie każda z nas zaczęła się śmiać.
- Dziwne, że akurat jego podejrzewamy. - powiedziałam.
- No wiesz ostatnio dość dużo czasu ze sobą spędzacie. Może coś tam ... - zaczęła, ale nie dałam jej skończyć tylko przymknęłam jej usta ręką i prawie krzyknęłam żeby nawet o tym nie myślała. - No ale dlaczego? Pasujecie do siebie. - dopowiedziała gdy już uwolniła się od mojej ręki.
- Ta jasne. A w ogóle to jest za wcześnie na chłopaka. Jeszcze niedawno byłam z Matty'm, więc ..
- Ale Matty to przeszłość. A przeszłość się nie liczy. Liczy się tylko teraźniejszość, a w teraźniejszości leci na Ciebie największe ciacho. Punkt westchnień milionów dziewczyn. One od samego patrzenia na niego zachodzą w ciąże, a ty możesz gadać z nim na co dzień. Nie jedna dałaby się zabić za przynajmniej dzień spędzony ze Stylesem. - po tych słowach spojrzała na mnie z powagą, a ja wybuchnęłam śmiechem. Po chwili ona zrobiła to samo.
"Z jednej strony ten Styles jest dość przystojny i może. Nie ! Co ja gadam ! Niedawno bo wczoraj zerwałam z chłopakiem, a dzisiaj już oglądam się za innymi. To nie w moim stylu, ale nie będę też siedzieć i płakać jak głupia przez takiego kretyna. - myślałam "
- To co zrobisz z tą wiadomością ? - spytała nagle Pati.
- No jak to co ? Pójdę na te schody i zobaczymy co będzie dalej. - odpowiedziałam i po ruszyłam brwiami po czym obje wybuchnęłyśmy niepohamowanym śmiechem.
- Zboczeniec, haha !
- Ta jasne. Wmawiaj to sobie. A tak ogólnie to idziesz ze mną na te schody ? - zapytałam.
- Nie będę Wam przeszkadzać na tych "schodach" - odpowiedziała akcentując ostatni wyraz i palcami pokazując cudzysłów w powietrzu.
- Jesteś pewna, że chcesz zostać ? - spytałam ponownie.
- Tak jestem pewna. - odpowiedziała stanowczo.
- No dobra to jak coś to dzwoń. - po tych słowach pożegnałyśmy się i ruszyłam w stronę schodów.
Po chwili byłam już na miejscu jednak nie spotkałam tam nikogo. Brak żywej duszy. Słychać było tylko jak ludzie się bawią w innych pomieszczeniach.
- Taa. Jestem tylko ciekawa czy to te schody. - mruknęłam pod nosem.
- Wydaje mi się, że te, ale pewności nie mam. - usłyszałam za sobą głos. Dobrze mi znany mimo iż osobę, która wypowiedziała te słowa znałam od niedawna. Odwróciłam się na pięcie i jednak się nie pomyliłam.
- Styles ! - krzyknęłam i przywitałam się z loczkiem.
- No siema, siema. - powiedział uśmiechnięty.
- Przybyłam więc co chciałeś ? - zapytałam.
- Pobyć chwilkę z tobą. - po tych słowach położył mi ręce na biodra jednak ja je szybko zdjęłam.
- A więc takie plany. - powiedziałam i lekko się uśmiechnęłam. - A co do tego sms'a to nie łaska było się podpisać? Dochodzenie musiałam robić kto to napisał!
- Przepraszam. - spuścił głowę.
- Jest okej Styles, okej. - mruknęłam i zaczęłam się śmiać.
- A Pati jest z tobą? - spytał po chwili.
- Owszem, ale nie chciała iść ze mną na schody. Wolała zostać.
- Może to i lepiej. - powiedział i uśmiechnął się ukazując te słodkie dołeczki.
- No wiesz co ?! Uraziłeś mi właśnie Patricie ! Już nigdy Ci tego nie wybaczę. - po tych słowach odwróciłam się na pięcie i udawałam obrażoną.
- Oj nie gniewaj się. Nie chciałem. - powiedział i zaczął szukać ze mną kontaktu wzrokowego jednak ja stale go unikałam. - Chodź pójdziemy do Pati. - złapał mnie za rękę i poszedł przodem do sal, w których było pełno ludzi jednak ja ani trochę się nie ruszyłam. Stałam w takiej samej pozycji, nie licząc ręki wyciągniętej do przodu, która była przez niego trzymana i bacznie go obserwowałam. - Idziesz ? - spytał po chwili.
Spojrzałam tylko na niego i odwróciłam się plecami w stronę loczka.
- A więc tak się teraz bawimy? - zapytał i podszedł do mnie. Nie wiedziałam co zamierza zrobić jednak już po chwili się przekonałam. Wziął mnie na ręce i niósł.
- NIE STYLES! PROSZĘ! POSTAW MNIE! ZOSTAW! - krzyczałam ile sił próbując uwolnić się z jego uścisku. - NO PROSZĘ HARRY! ZOSTAW MNIE! MAM SUKIENKĘ! ZOSTAW!! - nadal krzyczałam i biłam go w ramię.
- O sukienkę powiadasz? To goście będą mieli ciekawe widoki. - powiedział i zaczął się śmiać.
- TO NIE JEST ŚMIESZNE!! MASZ MNIE PUŚCIĆ NATYCHMIAST!!
- No dobrze, ale nie będziesz się na mnie więcej obrażała. - zaczął.
- Nie będę. Obiecuję.
- Iii ... - urwał i pokazał palcem na polik. Przewróciłam oczami i zrobiłam to co kazał.
- Zadowolony ?
- I to bardzo. - powiedział uśmiechnięty pokazując przy tym szereg białych zębów.
- Dobra chodź lepiej. - pociągnęłam go za rękę i ruszyłam w stronę sal. Akurat leciał mój ulubiony kawałek i nogi same rwały mi się do tańca.
- Zatańczysz ? - spytał Harry podając mi rękę.
Uśmiechnęłam się tylko lekko i podałam mu dłoń. Zaczęliśmy tańczy i tak minęła prawie cała noc. Były oczywiście przerwy na picie. Około 5 nad ranem Harry był już lekko wstawiony po wszystkich przerwach i prawie się wywracał. Był to zabawny widok. Chociaż tak szczerze to sama nie wiem czy śmiałam się z niego czy to było śmianie się ze wszystkiego po wypiciu nie za dużej, ale i nie za małej ilości alkoholu.
- Harry może ty lepiej idź już spać. - powiedziałam do chłopaka łapiąc go w ostatniej chwili i ratując od upadku.
- Pójdę, ale tylko z tobą. - powiedział i pokazał na mnie palcem. Uśmiechnęłam się. - Ale najpierw muszę coś zrobić. - po tych słowach odwrócił się w stronę sceny i ruszył w jej kierunku. Już miałam złe przeczucia.
Harry po wejściu na scenę, zaczął wygłaszać jakieś przemówienia myślałam, że skończy się tylko na tym, ale nie on musiał zacząć tańczyć i śpiewać. Miałam z niego niezły ubaw. Po chwili podeszła do mnie Patricia z Niall'em.
- Czy to nie Harry jest na scenie ? - zapytała i pokazała na loczka.
Kiwnęłam tylko głową bo ze śmiechu nie mogłam wydusić z siebie słowa.
- Może niech on pójdzie lepiej do domu? - spytał po chwili Niall.
- Jak ściągniecie go ze sceny to z chęcią go zaprowadzę. - odpowiedziałam i uśmiechnęłam się.
Po chwili Niall udał się w kierunku sceny po loczka. Jakoś udało mu się go ściągnąć i przyprowadzić do nas.
- To co Haroldzie idziemy do domu? - spytałam i wybuchnęłam śmiechem.
- Z tobą nawet na koniec świata. - powiedział i złapał mnie w pasie. - A ty ze mną ?
- Jak będę miała zapasy żelków to spoko możemy iść. - po tych słowach wybuchnęłam śmiechem.
Niall i Patricia z tego co zauważyłam cały czas się nam przyglądali.
- A wy co gołąbeczki? - spytałam i podeszłam do nich.
- Jakie gołąbeczki my tylko gadamy. - odpowiedziała Pati.
- Tak i tańczymy, pijemy, przytulamy, całujemy .. - zaczęłam wymieniać.
- Ty się tak nie zapędzaj. - przerwała mi Patricia. - Chodź lepiej odprowadzę Cię do tego hotelu bo widzę, że bardzo źle z tobą. - po tych słowach spojrzałam na nią, następnie na chłopaków i uśmiechnęłam się. - To idziemy?
- Tak, tak już. To do zobaczenia chłopaki. - powiedziałam i pożegnałam się z nimi.
- To ja mam iść odprowadzić Harry'ego? - spytał pół szeptem Niall.
- Ty mnie nie będziesz odprowadzał! Ja chcę żeby zrobiła to ona! - krzyknął i pokazał na mnie. Wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem.
- Z resztą i tak idziemy wszyscy do hotelu, więc chodźcie z nami. - zaproponowała Patricia.
Po chwili ruszyliśmy w stronę wyjścia. Po drodze spotkaliśmy Louis'a. Złożyliśmy mu po raz ostatni życzenia i pożegnaliśmy się z nim. Gdy byliśmy już na świeżym powietrzu Harry cały czas nawijał. Na nasze szczęście droga do hotelu była krótka bo tylko wyjść i pójść do budynku obok. Jak dobrze, że mieliśmy jeszcze siłę normalnie chodzić i nikt nie musiał nas ciągnąć. Gdy weszliśmy do środka Niall i Pati poszli po klucze do pokoju. Następnie weszliśmy po schodach na górę i rozeszliśmy się po swoich pokojach. Zdjęłam buty, pożegnałam się z Pati i położyłam się spać. Zasnęłam dość szybko jednak obudziłam się z tego co wiem bo spojrzałam na zegarek o 7:15. Spałam więc jakąś godzinę i piętnaście minut. W normalnych okolicznościach poszłabym dalej spać, ale tak chciało mi się pić, że postanowiłam pójść na koniec korytarza do maszyny z napojami. Kupiłam sobie sok pomarańczowy i ledwo widząc na oczy wróciłam do pokoju. Położyłam się i przykryłam. Zasnęłam.

__________

Na dzisiaj to tyle ) Mam nadzieję, że się podoba i przepraszam, że tak późno <3
Wczoraj rozpoczęłam dwutygodniowe lenistwo i w tym czasie postaram się dodać trochę więcej rozdziałów. Moim postanowienie jest na pewno przyspieszenie tego. U niej jeszcze wigilii nie było i sylwka a u nas już po i muszę właśnie to nadrobić. )
A jak tam u Was z feriami ? ;**
 

 
Po jakimś czasie byliśmy już na miejscu. Przed centrum handlowym było dość dużo fanek.
- Wybaczysz mi na chwilkę? - spytał.
Pokiwałam twierdząco głową, a loczek oddali się ode mnie do tłumu. Wrócił po paru minutach i od razu udaliśmy się do wejścia. Najpierw poszliśmy poszukać prezentu dla Lou. Byliśmy w wielu sklepach i gdy już traciliśmy nadzieję zobaczyliśmy wielką marchewkę na wystawie. Weszliśmy do środka sklepu. Obejrzeliśmy marchewkę z każdej strony. Był to misiek, ale dość spory.
- I co kupujesz? - spytałam loczka.
On pokiwał głową i zaczął się śmiać. Wziął miśka i udał się do kasy. Po zakupieniu towaru wyszliśmy ze sklepu.
- To teraz tylko ja muszę kupić mu prezent i sobie ciuchy. - powiedziałam i uśmiechnęłam się.
- Damy radę. - padła odpowiedź.
Po chwili razem z chłopakiem udaliśmy się do kilkunastu innych sklepów i w końcu ja też wybrałam prezent dla Louisa. Następnie postanowiłam pójść i kupić sobie jakiś ciuch. Chodziliśmy po różnych sklepach, w końcu zobaczyłam ładną czarną sukienkę, nie za długą i nie za krótką.
- O patrz jaka ładna! Chodź tu wejdziemy! - krzyknęłam i pociągnęłam chłopaka ze sobą.
Po wejściu do sklepu szybko pobiegłam po sukienkę.
- Poczekaj chwilkę ja ją przymierzę. - powiedziałam Harry'emu.

*oczami Harry'ego*
Nadia poszła przymierzyć sukienkę, w której na pewno będzie wyglądała ślicznie jak we wszystkim, ale jak to dziewczyny. Ja natomiast stałem spokojnie rozglądając się po sklepie. Nagle podeszła do mnie jakaś dziewczyna.
- Hej skarbie, pamiętasz mnie? - spytała.
Odwróciłem się i spojrzałem na nią wzrokiem znamy się?
- Chyba nie za bardzo. - powiedziałem.
- To ja ci mogę przypomnieć. - po tych słowach nieznajoma zaczęła się do mnie przybliżać.
Oddalałem się od niej, ale to mało co dało.
- Teraz? To chyba nie jest najlepszy pomysł. - powiedziałem wystraszony.
- Oj skarbie przesadzasz. Chodź wyjdziemy stąd lepiej.
- Nie mogę bo czekam tu na kogoś.
- Tak na mnie. - po tych słowach dziewczyna złapała mnie za rękę i wyciągała ze sklepu.

*oczami Nadii*
Przebrałam się i postanowiłam pokazać się Harry'emu. Gdy wyszłam z przymierzalni zauważyłam, że jakaś dziewczyna wyciąga go ze sklepu.
- Ale ja czekam tu na koleżankę! - krzyczał przerażony loczek.
- Nie obrazi się jeśli zabiorę cię na chwilkę. - powiedziała dziewczyna.
- Trzeba mu pomóc. Ughh, zaryzykuję. - pomyślałam.
- Harry kotku jak wyglądam? - spytałam zielonookiego udając, że dopiero wyszłam z przymierzalni. - Ej co ty robisz? Zostaw mojego chłopaka! - powiedziałam i przyciągnęłam go do siebie. On natomiast objął mnie i się uśmiechnął.
- Chłopaka? - spytała zdziwiona.
- Nie słyszałaś? Harry jest mój i jeśli jeszcze raz zobaczę taką akcję to tego pożałujesz. - po tych słowach troszkę przybliżyłam się do nieznajomej.
- Przecież mówiłeś, że to tylko koleżanka! - krzyczała na Harry'ego.
- A po co masz o nas wiedzieć? Ważne, że my wiemy, że jesteśmy razem. Cały świat nie musi. Prawda kotku? - skierowałam oczy na Harry'ego.
- Prawda. - powiedział i złożył lekkiego całusa na moim policzku.
Zanim zdążyliśmy się zorientować nieznajomej już nie było w sklepie. Razem z Harry'm zaczęliśmy się śmiać.
- Dziękuję za ratunek. - powiedział i przytulił mnie.
- Nie ma sprawy. A kto to w ogóle kto to był? Znasz tą dziewczynę? - spytałam.
- Właśnie nie. Podeszła i zaczęła się mnie wypytywać czy ją pamiętaj i , że może odświeżyć mi pamięć.
- Dziwne.. No, ale dobra jak wyglądam w tej sukience? - zapytałam i okręciłam się wkoło własnej osi.
- Ślicznie. - powiedział uśmiechnięty.
- To poczekaj chwilkę. Ubiorę wcześniejsze ciuchy. Staraj się wtopić w tłum czy coś. - po tych słowach weszłam do przymierzalni.
Wyszłam po paru minutkach.
- To możemy już iść. - powiedziałam i udałam się w kierunku kasy. Zapłaciłam za sukienkę i razem z loczkiem opuściłam sklep.
- To co jedziemy już? - zapytał chłopak i złapał mnie w tali.
- Chyba sobie żartujesz skarbie. Jeszcze dodatki . - odpowiedziałam i zaczęłam się śmiać. Harry zrobił to samo.
Po chwili poszliśmy w kierunku sklepów z butami i biżuterią. Po długotrwałym chodzeniu po sklepach kupiłam wreszcie czarne buty na wysokim obcasie i na platformie z przodu z kokardką, które na pewno będą pasować do mojej sukienki. W sklepie z biżuterią wybrałam kolczyki, które wyglądały jak fioletowe piórka. Do tego dłuższy łańcuszek i bransoletki oraz pierścionki na palce. Po zakupieniu towaru udaliśmy się do wyjścia z centrum handlowego. Widać było, że Harry był już mocno zmęczony. Wyszliśmy tylnym wyjściem i od razu udaliśmy się w stronę samochodu. Wsiedliśmy, a kierowca ruszył pojazdem.
- To ja cię odwiozę, a następnie pojadę do siebie i o 18 się spotkamy. - powiedział uśmiechnięty.
Już chciałam coś powiedzieć, gdy nagle zadzwonił mi telefon. Spojrzałam na ekran i okazało się, że dzwoniła Patricia.
- Hej Pati. - przywitałam się z moją rozmówczynią.
- Hej Di. Jesteś w domu? - zapytała.
- Nie mów tak na mnie. Wiesz, że tego nie lubię. I niestety, ale nie ma mnie. - odpowiedziałam lekko zdenerwowana i roześmiana.
- Oczywiście. A o której będziesz?
- Za niedługo, a co?
- Bo chciałaś żebym zadzwoniła, więc dzwonię.
- Haha, no tak. - odpowiedziałam jeszcze bardziej roześmiana.
- To co wpadniesz do mnie? - spytała.
- Hm, dzisiaj? Nie wiem czy dam radę. Może lepiej ty wpadnij do mnie?
- Ok, a co się stało?- zapytała. Było słychać, że zrobiło jej się troszkę smutno.
- Idę na urodziny Lou o 18.
- To lepiej spotkajmy się jutro.
Nagle telefon zabrał mi loczek.
- Cześć tu Harry. Impreza jest o 18 i liczę, że wpadniesz razem z Nadią. Nie ma odmowy. - powiedział i szybko roześmiany oddał mi telefon.
- To chyba nie jest dobry pomysł. - powiedziała zmieszana.
- Harry powiedział, że nie ma odmowy. - odpowiedziałam jej roześmiana.
- Ale muszę jechać na zakupy. To lepiej przyjdę do ciebie o 16 i się naszykujemy.
- OK, to ja będę czekała na ciebie. Do zobaczenia.
- Pa. - powiedziała i rozłączyła się.

- To co wpadasz z Pati? - spytał uśmiechnięty.
- Ale jesteś pewien? Żeby później nie było i w ogóle... - ciągnęłam, gdy nagle chłopak przerwał mi.
- Tak jestem pewien - odpowiedział patrząc mi w oczy.
Uśmiechnęłam się.
- Jesteśmy. - powiedział nagle kierowca.
- To do 18. - po tych słowach pożegnałam się z Harry'm i opuściłam samochód. Weszłam do domu. Zdjęłam buty, kurtkę, szalik i weszłam do salonu.
- Wróciłam! - krzyknęłam do kuzynki.
- I co kupiłaś? - zapytała zabierając mi torby z rąk. - No. no fajne.
- A dziękuję, dziękuję. - powiedziałam i ukłoniłam się roześmiana. - Tak ogólnie to nie będzie Ci przeszkadzało jak pójdzie z nami jeszcze Pati? Harry ją zaprosił.
- O, Pati? Oczywiście, że nie będzie mi przeszkadzało. - padła odpowiedź.
- Ona przyjdzie do mnie o 16 i zaczniemy się ogarniać. - po tych słowach spojrzałam na zegarek. Była przed 15. - Co dopiero? To ja lepiej coś zjem bo zakupy męczą. - powiedziałam roześmiana i poszłam do kuchni.
Zrobiłam sobie kanapki, nalałam soku i poszłam na kanapę. Włączyłam telewizję i zaczęłam oglądać. Godzina minęła mi dość szybko. Usłyszałam dzwonek do drzwi. Poszłam je otworzyć.
- Hej Pati. - przywitałam się z blondynką i wpuściłam dziewczynę do środka.
- Hej Nadia. - powiedziała ściągając płaszczyk.
Następnie poszłyśmy do salonu.
- Może chcesz coś do picia?-zapytałam.
- Masz może sok? - odpowiedziała pytaniem na pytanie.
- Oczywiście, może być jabłkowy?
Dziewczyna pokiwała twierdząco głową. Nalałam nam soku i poszłyśmy na górę przygotować się na urodziny. Zajęło nam to półtora godziny. Gdy byłyśmy już gotowe ostatni raz spojrzałyśmy w lustro i udałyśmy się na dół gdzie czekała już Lou.
- A Lux zostaje?- spytałam kuzynki.
- Tak ona będzie u Emily. Odbiorę ją od niej jutro. - usłyszałam odpowiedź.
- Dobra to wychodzimy?- zapytała po chwili Pati.
Po tym pytaniu ubrałyśmy buty i płaszczyki. Gasząc wszystkie światła i zamykając drzwi opuściłyśmy dom. Po drodze dużo rozmawiałyśmy.
- A co z powrotem? O której mamy wrócić do domu? - spytałam wreszcie kuzynki.
- Nie musicie wracać. - razem z Pati spojrzałyśmy pytająco na Lou. - Będzie tam obok hotel wynajęty tylko dla gości. - dodała po chwili.
- Czyli wracamy nad ranem, co nie? - spytała Patricia i obie zaczęłyśmy się śmiać.
Po około 30 minutach byłyśmy już na miejscu. Weszłyśmy do środka. Zdjęłyśmy płaszczyki i położyłyśmy prezenty tam gdzie wszyscy. Lou już po chwili opuściła nas i poszła do swojego chłopaka Tom'a. Natomiast my udałyśmy się na chwilkę do łazienki, aby zobaczyć swój wygląd. Po wyjściu poczułam wibracje, które dochodziły z mojej małej torebki. Wyjęłam telefon i odblokowałam. Spojrzałam na ekran okazało się, że napisał ...

_______________

W końcu, 5 za mną ! Miałam dodać po świętach, ale nie miałam czasu. Później miałam lekką za wiechę jeśli chodzi o pisanie i teraz jakoś napisałam chociaż nie jestem przekonana do tego rozdziału, ale jeśli Wam się spodoba to bd się cieszyć Następnego rozdziału spodziewajcie się jakoś na następny weekend. ;p Mam nadzieję, że się wyrobię ;*

A ten dedykuję wszystkim, którzy czytają mojego bloga i komentują, a w szczególności :
http://polakaj.pinger.pl/ - dziękuję za ten miły komentarz ;*
♥ Sylwii K. - masz wreszcie i tak cię kocham mordko ♥
 

 
Wiem, że teraz nie dodaje rozdziałów, ale mam małą zawiechę. Postaram się dodać jak najszybciej. Może nawet jutro, ale nic nie obiecuję bo mam dużo nauki ... -,-

A teraz życzę Wam *SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU ! ABY BYŁ LEPSZY OD POPRZEDNIEGO ! SPEŁNIENIA MARZEŃ ! <3*



 

 
Dostałam nominację od : http://katherina1.pinger.pl/

Dziękuję Ci Bardzo ! ♥

Pytania :

1. Ulubiony dzień tygodnia?
Sobota,piątek od 15 . : D
2. Co teraz robisz? *.*
Odpowiadam na pytania i słucham muzyki ;p
3. Ulubiony kolor?
fioletowy i niebieski ♥
4. Czego sie boisz? *_*
wszelkiego robactwa . ;/
5. Ulubiony horror?
nw.
6. Ulubiony teledysk 1D?
wszystkie ♥
7. Gdzie spędzasz wolny czas i z kim?
na mieście ze znajomymi . ;]
8. Lubisz święta?
Taak ♥
9. Ulubione zwierzątko?
żółwik i piesek . ♥
10. Merry Xmas <3
Dziękuję i nawzajem ^^

Moje pytania :

1. Ulubiony owoc.
2. Za co lubisz święta?
3. Jakieś plany na sylwestra ?
4. Zawierasz znajomości przez internet ?
5. Lubisz swoją klasę?
6. Ulubiony miesiąc.
7. Co zainspirowało Cię do założenia bloga?
8. Masz przyjaciółkę/ przyjaciela?
9. Masz rodzeństwo?
10. Masz drugie imię? Jak tak to jakie.

Nominuję:
http://besty1998.pinger.pl/
http://polakaj.pinger.pl/
http://dzika321.pinger.pl/
http://tylkoonedirection.pinger.pl/
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Dostałam nominacje od : http://specialgirl.pinger.pl/

Dziękuję Ci Bardzo ! ♥

PYTANIA:
1) Do jakiego zwierzęcia byś się upodobniła?
chyba psa .XD
2) Najukochańszy film twojego życia?
nw.
3) Kto jest twoim autorytetem?
nie mam.
4) Ulubiony wokalista to..?
dużo ich.XD
5) Skąd czerpiesz inspiracje do pisania bloga?
filmy, muzyka, 1D ♥
6) Czy miałaś chłopaka? Jeśli tak to ilu?
dwóch.
7) Ulubiona piosenka..?
jednej ulubionej to ja nie mam . XD
8) Wymarzony prezent?
wakacje w Londynie i poznanie 1D ♥
9) Najśmieszniejszy tekst to..?
nie pamiętam, ale trochę ich było . : D
10) Co najbardziej lubisz w świętach?
wszystko ;*

Moje pytania:
1) Do której klasy chodzisz?
2) Ulubiony zespół?
3) Gdzie chciałabyś mieszkać?
4) Masz zwierzątko? Jak to jakie.
5) Kolor włosów?
6) Ulubiony kolor.
7) Czy jesteś zakochana?
8) Piosenka na dziś.
9) Ulubiona cyfra.
10) Jaką piosenkę masz na dzwonku w tel. ?

Osoby, które nominowałam:
http://kisssable.pinger.pl/
http://mylovedreams15.pinger.pl/
http://nutelqaa.pinger.pl/
http://akol.pinger.pl/
 

 
Obudziły mnie promienie zimowego słońca. Otworzyłam oczy i zerknęłam na zegarek. Była dopiero ósma rano. Zdenerwowałam się. Po chwili leżenia wstałam i poszłam do łazienki, która była połączona z moim pokojem. Uczesałam się i umyłam zęby oraz zrobiłam to co zawsze robi się w porannej toalecie. Gdy byłam już prawie w połowie ogarnięta postanowiłam w piżamce zejść na dół. Sądziłam, że będę tam sama bo Lou i Lux w soboty śpią dość długo, ale niestety się pomyliłam.
- Mmm, co tak ładnie pachnie? Robisz naleśniki? - spytałam osoby będącej w kuchni. Sądziłam, że będzie to moja kuzynka, ale niestety się pomyliłam.
- Tak naleśniki. - padła odpowiedź.
Weszłam do kuchni i nie wierzyłam własnym oczom.
- Harry?! Co ty tu robisz? Gdzie Lou? - spytałam.
- Spokojnie to ona po mnie zadzwoniła, a ona przed chwilą poszła do łazienki. A tak ogólnie to też miło się widzieć.
- Dziękuję, dziękuję. Wiedziałam, że szybko się za mną stęsknisz. - powiedziałam żartobliwie.
- Ja za tobą? Chyba ty za mną.
Przedrzeźnialiśmy się jeszcze przez jakiś czas, gdy do kuchni weszła Lou.
- A Nadia już wstałaś? - zapytała.
Pokiwałam tylko twierdząco głową i się uśmiechnęłam.
- To Harry co kupiłeś wreszcie Louis'owi na urodziny? - zapytała loczka
- Jeszcze nic, ale niedługo będę musiał jechać do sklepów bo mogę nie zdążyć. - po tych słowach wszyscy zaczęliśmy się śmiać.
- A kiedy on ma urodziny? - zapytałam Harry'ego.
- Dzisiaj o 180. Wyprawiam mu. - powiedział dumny z siebie.
Zaczęłam chichotać.
- A ty Lou idziesz? - skierowałam pytanie do kuzynki.
- Tak, ale nie na długo. A może ty chcesz iść?
- Nie ja dziękuję. I tak nie mam zaproszenia. - powiedziałam, a następnie spojrzałam na loczka i zaśmiałam się.
- Ale ja ci mogę zaraz przynieść. Poczekaj tylko chwilę. - po tych słowach opuścił dom.
Wrócił po około 5 minutach i wręczył mi karteczkę z napisem "Zaproszenie".
- Już masz zaproszenie. To idziesz? - zapytała ponownie kuzynka.
- Jeszcze nie wiem.
- To ty się zastanawiaj, a ja pójdę do pokoju. - powiedziała i skierowała się w stronę schodów.
Ja natomiast otworzyłam kartkę i rozpoczęłam czytanie:
- Nadia Needle. Zostałaś zaproszona na 21 urodziny marchewko zjada Louis'a. Odbędą się one o godzinie 180 dnia 19.12.2012r. W hotelu przy ulicy Abbey Road. Wpadaj! - zaśmiałam się.
Harry spojrzał na mnie pytająco.
- Dziękuję. - powiedziałam i delikatnie pocałowałam go w policzek. - Masz ładne pismo. - dodałam po chwili.
- To co idziesz? - zapytał.
Pokiwałam głową na tak.
- A pomożesz wybrać mi prezent dla Louis'a? - zapytał.
- Tak, jeśli ty pomożesz mi. - powiedziałam.
Chłopak wystawił tylko szereg białych zębów.
- To o 120 bądź gotowy. - dodałam.
Zapadła cisza.
- Widzisz jednak ci się podobam. - powiedział loczek po chwili.
- Skąd to wnioskujesz? - zapytałam.
- Po tym, że mnie pocałowałaś.
- Tylko?
- Jeszcze po wczorajszym dniu. - dodał.
Zaśmiałam się.
- To znaczy tak? - zapytał obejmując mnie w tali.
Odwróciłam się w jego stronę biorąc przy tym troszkę mąki do rąk.
- Kocie to znaczy.. - po tych słowach sypnęłam na niego mąką.
- Więc tak się teraz bawimy?
Roześmiana pokiwałam tylko głową.
- Chodź tu zarz cię złapię! - krzyknął.
- Nie byłabym tego taka pewna, bo ... naleśnik ci się pali. - powiedziałam jeszcze bardziej roześmiana.
Chłopak odwrócił się i szybko zapanował na sytuacją.
- Taki dobry kucharz a naleśniki przypala! - krzyczałam.
Robiłam bym to dalej, ale chłopak uciszył mi buzie pocałunkiem.
Po chwili odeszłam od niego i spojrzałam mu w oczy.
- To dawaj tego naleśnika. - powiedziałam uśmiechając się.
Chłopak nałożył nam jedzenie i zaczęliśmy jeść. Po jedzeniu zaczęliśmy się wygłupiać i tak minął nam cały poranek, aż do godziny jedenastej. O tej godzinie loczek poszedł do domu, a ja na górę, aby się ogarnąć.
Najpierw poszłam do łazienki. Wzięłam prysznic i umyłam włosy. Następnie wysuszyłam je co zajęło mi około 30 minut. Później poszłam do pokoju i wzięłam zestaw na dziś.* Poszłam znowu do łazienki. Ubrałam się, uczesałam, umyłam twarz i zrobiłam lekki makijaż. Spojrzałam na zegarek i była już 11:55. Przyspieszyłam tempa. Weszłam do pokoju i zabrałam torebkę, a następnie zeszłam na dół. Pożegnałam się z kuzynką. Ubrałam buty, kurtkę, szalik itp i wyszłam z domu. Harry już na mnie czekał w aucie. Weszłam do niego i przywitałam się z nim przytulając. Ruszyliśmy.


* zestaw na dziś ( do tego kurtka, szalik itp. zamiast trampek to kozaczki )

__________________________________________

Nowa bohaterka :
Patricia Jones - 17-latka o brązowych oczach i blond włosach. Przyjaciółka z dzieciństwa Nadii. Uwielbia grać na gitarze. Podoba jej się Niall Horan z 1D.

__________________________________

Ja jadę dzisiaj do babci i wrócę do Was dopiero drugiego dnia świąt, ale obiecuję, że od razu po powrocie dodam kolejny rozdział

Teraz z okazji świąt chcę życzyć Wam wszystkiego co najlepsze! Spełnienia marzeń, zdrowia, szczęścia, pomyślności, abyście spotkały chłopców i wszystkiego co najlepsze !

Merry Christmas ! <3

Dziękuję, że czytacie mojego bloga. Do zobaczenia ! xxx
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (27) ›
 

 
Spojrzeliśmy się na siebie, a już po chwili nasze usta się złączyły. Ta chwila była cudowna i chciałam żeby trwała wiecznie. Niestety nie było to nam pisane.
- Harry! - dobiegały krzyki z korytarza.
Ignorowaliśmy to.
- Harr.. O tu jesteś. - powiedział jeden z nich.
Po tych słowach szybko odsunęłam się od loczka zawstydzona. On tylko się uśmiechnął.
- To może my nie będziemy przeszkadzać. - powiedział Liam szturchając Zayna.
- Nie wszystko ok. Yym, to co chcieliście? - zapytał uśmiechnięty Harry poprawiając loczki.
- Jesteś potrzebny Lou do przymierzenia ciuchów.
Zaśmiałam się.
Harry podszedł do mnie w celu przytulenia. Myślałam, że tylko po to, ale niestety się pomyliłam. Chłopak przytulił mnie i przy okazji niespodziewanie pocałował w policzek.
- Do zobaczenia mała - wyszeptał przy tym.
Spodobało mi się to, ale postanowiłam że nie okażę tego zielonookiemu. Zmierzyłam go tylko wzrokiem, a on uśmiechając się łobuzersko opuścił pokój. Podeszłam więc do drzwi w celu sprawdzenia czy opuścił również piętro. Był w windzie. Zamknęłam drzwi i podeszłam do lusterka. Emocje rozwalały mnie od środka. Nie wiedziałam czy mam się śmiać czy płakać, czy nie wiem.
- W domu to przynajmniej szłam do basenu i zawsze wszystko mi przechodziło albo grałam na gitarze. - pomyślałam i wzięłam do ręki instrument. Pobrzdąkałam przez chwilę, a następnie położyłam się na kanapę. Zasnęłam. Obudziła mnie dopiero Lou mówiąc, że jedziemy do domu.
- Która jest godzina? - spytałam zaspana, wstając.
- Około 18. - powiedziała.
Podeszłam do lusterka uczesałam się i poprawiłam. Wzięłam do ręki gitarę i swoje rzeczy, a następnie opuściłam piętro razem z kuzynką.
Gdy byliśmy już na dole zobaczyłam, ze wszyscy stoją już przy drzwiach. Znaczy prawie wszyscy bo Louis ganiał za Lux. Rozśmieszył mnie te widok.
- To chyba twoje Niall. - powiedziałam dając blondynowi gitarę do ręki.
Uśmiechnął się.
- To co jedziemy? - zapytała Lou.
Wszyscy kiwnęli na tak.
- Zaraz, zaraz to oni jadą do nas?- spytałam kuzynki wychodząc ze studia.
- Tak. Chyba, że ty chcesz jechać do nich? - zapytała roześmiana.
- Nie dzięki. Ale, że oni będą u nas spać? Ja wiem, ze jest weekend, ale nie przesadzajmy.
- Nie oni jadą do babci Harry'ego. Ty to tylko o jednym. - powiedziała jeszcze bardziej roześmiana szturchając mnie w ramię.
Zaśmiałam się.
Wsiedliśmy do samochodu. Modliłam się tylko o to żeby Harry nie siadał koło mnie, ale nie. Ruszyliśmy.
- Obraziłaś się na mnie? - szepnął smutny do ucha.
Kiwnęłam tylko głową, że nie.
W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się koło Tesco bo Lou musiała zrobić jakieś zakupy. Niall wybiegł za nią.
- A nasze gołąbeczki czemu nic nie mówią? - spytał Liam zerkając na mnie i Harry'ego.
Zaśmialiśmy się. Po około 30 minutach śmiania i gadania wróciła Lou. Ruszyliśmy do domu. Przez całą drogę chłopaki coś mówili. Ja się tylko śmiałam. Dojechaliśmy. Lou i Lux wyszły jako pierwsze bo małą zasnęła w samochodzie. Razem z chłopakami wzięłam zakupy i zaniosłam do domu.
- To ja pójdę jeszcze na chwilę do Patirici. - powiedziałam kuzynce.
Kiwnęła tylko głową.
Razem z chłopakami wyszłam z domu.
Patricia mieszka dom za domem babci Harry'ego, a gdybym miała iść w koło to zajęło by mi to trochę czasu, więc postanowiłam, że przejdę przez ogródek pani Caroline. Ona zawsze się na to zgadzała.
- Idziesz z nami? - zapytał Niall.
- Nie ja idę do koleżanki. Mieszka dom za wami. - powiedziałam uśmiechnięta.
- Więc postanowiłaś przejść przez ogródek? - zapytała uśmiechnięty Harry.
- No tak. Pani Caroline nie ma nic przeciwko.
- A może ja mam coś przeciwko?
- Dobra nie to nie, przejdę w koło, trzymaj się. - po tych słowach odwróciłam się na pięcie i poszłam.
- Nie no stój żartowałem. Jak chcesz to idź, ale mam warunek. - powiedział z tym swoim łobuzerskim uśmieszkiem.
- Jaki? - spytałam zniechęcona.
- Pierwsze to albo idę z tobą. Drugie albo dajesz całusa. Wybieraj.
Myślałam, że się przesłyszałam.
- To ja już wybieram jedynkę.
- To idziemy - powiedział roześmiany przystojniak.
Po jakiejś minucie byliśmy już przed domem Patrici.
Zapukałam.
- Dzień dobry. Jest może Patricia? - spytałam osoby, która otworzyła drzwi.
- O witaj Nadio. Tak jest już ją wołam. - padła odpowiedź. - Proszę wejdź jak chcesz.
- Nie dziękuję poczekam bo nie jestem sama.
Po chwili zeszła Patricia.
- O cześć Nadia. - powiedziała uśmiechnięta zaglądając za drzwi. - Witaj Harry.
Chłopak uśmiechnął się i pomachał.
- Hej, Pati pożyczysz może zeszyty?
- Ok, poczekaj tylko po nie pójdę. - powiedziała i szybko pobiega na górę. - Proszę mam.
- Dziękuję.
- A jak się trzymasz?
Na początku nie wiedziałam o co chodzi. Patricia zamknęła drzwi.
- Chodzi mi o to z Ericą i Matty'm dzisiaj w szkole.
- Aaa, jest ok. A ty skąd o tym wiesz?-zapytałam zdziwiona.
- Już cała szkoła o tym gada.
- MATKO! - krzyknęłam zdenerwowana. - Jak dobrze, że jutro sobota bo chyba bym nie wytrzymała gdybym musiała oglądać ich ryje.
Zaśmiałyśmy się.
- Dobra to ja będę już uciekać. Jak chcesz to możesz jutro do mnie wpaść.
- Ok. To ja dam ci jeszcze znać jak coś.
Pożegnałyśmy się i razem z Harry'm poszłam.
- Kim dla ciebie jest Patricia? - zapytał loczek.
- Jest to dziewczyna z mojej klasy. Moja przyjaciółka z dzieciństwa. Szczerze to nawet nie wiem czemu się nie przyjaźnimy. Chociaż nie pewnie przez to, że w wieku 7 lat Patricia wyjechała do Portugalii i wróciła dopiero jak miałyśmy 14 lat i jakoś tak nie miałyśmy później czasu odbudować przyjaźni i w ogóle. Chociaż zawsze mam w niej wsparcie, a ona we mnie. Lubię ją.
Chłopak się uśmiechnął. Gdy doszliśmy do domu podziękował, że mógł iść ze mną.
- Spoko, ale innego wyjścia nie miałam. - powiedziałam.
- Miałaś, miałaś.
Zaśmialiśmy się.
Loczek podszedł do mnie i chciał przytulić.
- To do jutra do, zobaczenia. - szybko skończyłam i odwróciłam się.
Chłopak niestety złapał mnie i przytulił składając przy tym delikatnego całusa w polika.
Wróciłam do domu. Zdjęłam buty i weszłam do salonu.
- To co opowiesz mi czemu już nie przyjaźnisz się z Ericą? - spytała Lou.
Tak jak postanowiłam tak zrobiłam. Opowiedziałam jej co działo się w szkole.
- Ojej, przykro mi, ale nie przejmuj się znajdziesz jeszcze tego jedynego, np. Harry słyszałam, że wpadłaś mu w oko. Przyjaciółkę też znajdziesz inną. Może spróbuj odbudować przyjaźń z Pati.. A szczerze mówiąc ja nigdy nie lubiłam tej Erici i Matty'ego. - pocieszała mnie.
Uśmiechnęłam się.
- A ty skąd wiesz, ze wpadłam w oko Harry'emu? - spytałam zdziwiona.
- A widzisz ma się te informacje. - powiedziała roześmiana. - To co chcesz na kolację? - spytała.
- A co robisz?
- Jajecznicę.
- O to zjem. - powiedziałam uśmiechnięta.
Następnie włączyłam telewizję i akurat trafiłam na piosenkę One Direction. Postanowiłam posłuchać. Później obejrzałam jakiś film. Po około 15 minutach jajecznica była gotowa. Zjadłam ją razem z Lou, a następnie poszłam do łazienki. Wykąpałam się, ubrałam piżamkę, uczesałam, umyłam zęby i włączyłam laptopa. Sprawdziłam fejsa, tt, dodałam coś na bloga i w ogóle. Gdy spojrzałam na zegarek była pierwsza nad ranem. Położyłam się.

____________

W końcu jest trzeci rozdział. Mam nadzieję, że się podoba. A i dziękuję za te wszystkie komentarze. Jesteście mega ;* Mam nadzieję, że na kolejny nie będziecie musieli czekać tak długo A ten rozdział dedykuję wszystkich, którzy czytają mojego bloga i Sylwii . ;*
 

 
Do zabawy wytypowała mnie irminka1005.pinger.pl

No więc, zabawa polega na tym, że odpowiadamy na następujące pytania ; D . ^^ . Następnie typujemy następnych graczy, a oni następnych ; >

*Pytania

1. Jesteś starroświecka ?
2. Twój ulubiony kolor ?
3. Miałaś kiedyś zboczony sen ?
4. Jesteś zakochana ?
5. Ulubione lody ?
6. W czym wolisz chodzić: obcasy czy płaskie ?
7. Jakiej muzyki słuchasz ?
8. Za co kochasz święta ?
9. Dlaczego piszesz bloga ?
10. Polecasz jakieś strony z opowiadaniami ?
11. Masz zwierzaka ?
12. Twoje 2 imię ?

*moje odpowiedzi*
1. Nie
2. Niebieski i fioletowy
3. Tak
4. Nie
5. Truskawkowe ; *
6. I to i to, ale bardziej płaskie
7. Zależy .
8. Za wszystko ♥
9. Zaciekawił mnie pisanie opowiadań i chcę spróbować
10. taak ♥
11. taak ♥
12. Magdalena

*Osoby wytypowane przeze mnie* Ale oczywiście do zabawy zapraszam każdą chętną osobę ; ), a więc ;
http://kolorowa23.pinger.pl/
http://loovelooveloove.pinger.pl/
http://killeveryone.pinger.pl/
http://vanessa1.pinger.pl/
http://besty1998.pinger.pl/
http://specialgirl.pinger.pl/
http://malinowydzem1888.pinger.pl/

*kto się zdecyduje pisać w komach *

ps. nowy rozdział już niedługo
  • awatar Thank You Very Much :)): 1.Nie 2. Zieleń, fiolet i czarny 3.Chyba tak, ale nie jest pewna ;) 4.Zauroczona ^^ 5.Miętowe xD 6.Płaskie 7.Pop i Reggae 8.Spotkanie z rodzina i wolne od sql :D 9.Hobby :P 10.Nie, ale jeśli ktoś poprosi, aby polecić tej osoby bloga to zrobię :D 11.I to duuuużo xD 12. Olimpia :P
  • awatar It's my life. Love ♥: Mogę wsiąść udział?? Świetny blog! ;)
  • awatar ♥ eMka ♥: Jeśli chcesz odebrać darmowe kosmetyki SHINY BOX to wystarczy zarejestrować sie na ; shinybox.pl/?ref=8e6f918 . Cudowne zestawy kosmetyków znanych marek co miesiąc trawi do Twojego domu a co najważniejsze to zupełnie ZA DARMO i to kobietki lubimy najbardziej zapraszam serdecznie ja już odebrałam swoje 5 pudełko i jestem mega zadowolona :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Minęła godzina 15. O dziwno byłam już gotowa. Czekałam tylko na kolegę Lou, gdy nagle zadzwonił dzwonek. Zdziwiona spojrzałam przez wizjer i kogo zobaczyłam ? Matty'ego. Krzyczał i walił w drzwi.
- Nadia kotku otwórz musimy porozmawiać!!
- Ja nie jestem twoim kotkiem i nie chcę z tobą rozmawiać! Odejdź stąd! NIENAWIDZĘ CIĘ!! - krzyczałam ze łzami w oczach.
- Ale ja nadal cię kocham i ciągle o tobie myślę!
- Jakoś nie myślałeś o mnie jak całowałeś się z Ericą i innymi dziewczynami!!
- Ale wtedy z Ericą ja chciałem za tobą biec, ale ona mnie zatrzymała. - mówił zdenerwowany.
Zapadła cisza.
- Ja wiem, że Erica go zatrzymała, ale przecież ona nie była pierwszą dziewczyną z którą mnie zdradzał. - pomyślałam, a łzy jeszcze bardziej spłynęły mi po policzkach. Po chwili namysłu odpowiedziałam:
- Nie interesuje mnie czy ona cię zatrzymała czy nie! Zdradziłeś mnie i to nie pierwszy raz! To już koniec!
Ponownie zapadła cisza. Myślałam, że Matty już poszedł, ale niestety myliłam się. On szperał coś przy moich drzwiach. Dopiero wtedy przypomniałam sobie, że jego tata jest policjantem i nauczył go otwierać zamki.
- Matty zostaw te drzwi !!! Ja nie chcę z tobą rozmawiać, rozumiesz ?! - krzyczałam zdenerwowana.
Nagle usłyszałam jakiś inny głos. Kompletnie mi nie znany. Myślałam, że to ktoś z sąsiadów zadzwonił na policję. Spojrzałam przez wizjer i zobaczyłam wysokiego chłopaka z ciemną burzą loków na głowie.
- Jeju jaki on śliczny - pomyślałam, a na mojej twarzy pojawił się lekki uśmiech.
- Zostaw ją słyszysz !! Ona nie chce z tobą rozmawiać.
- O proszę już spotykasz się z kimś innym!! Może najpierw byś ze mną skończyła!! - krzyczał zdenerwowany Matty.
Otworzyłam lekko drzwi i zobaczyłam jak Matty szarpie ciemnowłosego chłopaka.
- Zostaw go słyszysz!! - krzyczałam rozdzielając ich.
- Jeśli ja nie mogę cię mieć to nikt nie może !! - krzyknął mój BYŁY chłopak odpychając mnie z taką siłą w stronę ściany, że aż prawie straciłam przytomność.
Zanim zdążyłam się zorientować Matty stał już nad krwawiącym chłopakiem. Po chwili do akcji wkroczył jeszcze kierowca samochodu którym przyjechał loczek. Złapał Matty'ego. Ja natomiast szybko podbiegłam do ciemnowłosego przystojniaka.
- Nic ci nie jest ? - zapytałam przerażona podając mu paczkę chusteczek.
- Wszystko ok, tylko trochę boli mnie nos. A ty jak się czujesz ?
- Jest lepiej niż było. - odpowiedziałam uśmiechając się lekko do mojego rozmówcy. Odwzajemnił uśmiech.
Po chwili podeszłam do Matty'ego.
- Jak mogłeś to zrobić ?! Ja się z nikim nie spotykam, a nawet jeśli by tak było to ci nic do tego ! My już i tak nie jesteśmy razem ! I w ogóle idź stąd nie chcę cię już więcej znać!- powiedziałam i mocno spoliczkowałam byłego.
Odwróciłam się i rozpłakałam. Loczek przytulił mnie i powiedział żebym się nie martwiła, że wszystko będzie dobrze. Staliśmy tak jeszcze przez jakiś czas. Spojrzałam tylko kątem oka czy Matty jest jeszcze, ale na moje szczęście nie było go. Po jakimś czasie podszedł do nas kierowca.
- Harry powinniśmy już jechać. - powiedział.
- Harry jakie to śliczne imię. Aww. - pomyślałam.
- Jedziesz z nami ? - zapytał loczek.
- Nie. Dziękuję, ale nie mogę. Czekam tu na kogoś z pracy kuzynki.
- Ale to właśnie my. Nadia tak ?
Zawstydziłam się.
- Tak to ja. Jej, nie wiedziałam. To ty z nią pracujesz ?
- Nie, ja jestem Harry Styles wokalista zespołu One Direction.
- A to wszystko już rozumiem. Jak mogłam się nie domyśleć, przepraszam.
- powiedziałam uśmiechnięta i strzeliłam sobie face palma. - To daj mi 10 minut. Pójdę się tylko się poprawić.
Chłopak kiwnął tylko głową. Ja natomiast szybko pobiegłam na górę. Wyjęła nowe ciuchy z szafy i poszłam do łazienki. Przebrałam się, umyłam twarz i uczesałam. Zeszłam na dół wzięłam torbę i wyszłam z domu. Zamknęłam drzwi, a następnie razem z Harry'm skierowałam się w stronę samochodu. Otwieraliśmy już drzwi gdy nagle usłyszałam głos pani Caroline.
- O cześć babciu ! - krzyknął Harry i przywitał się ze staruszką.
- Witaj. Widzę, że poznałeś już Nadię.
- Tak poznałem. - odpowiedział zawstydzony.
- Dbaj o nią bo to naprawdę dobra dziewczyna.
Loczek spojrzał się na babcie i na mnie, a następnie oboje zaczęliśmy się śmiać.
- Nie babciu, ja nie chodzę z Nadią. Ja tylko po nią przyjechałem bo zabieram ją do Lou.
- Tak, jasne. Nie wiem jak wy młodzi to teraz nazywacie, ale starej babci nie oszukasz. A tak a propo proszę daj to temu blondynkowi. Na pewno się uciesz. - powiedziała staruszka dają Harry'emu kilkanaście babeczek.
Chłopak podziękował babci, a następni się z nią pożegnał. Oboje wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy. Po drodze dużo rozmawialiśmy. Przeprosiłam go za Matty'ego,lepiej się poznaliśmy. Rozmowa ciągnęła się w najlepsze, ale niestety dojechaliśmy już na miejsce. Wysiedliśmy.
- A oto nasze studio. - powiedział Harry pokazując na ogromny budynek.
Byłam pod wrażeniem. Razem z chłopakiem weszłam do środka. Loczek zaprowadził mnie do Lou.
- Witaj Nadia. Widzę, że poznałaś już Harry'ego. - powiedziała kuzynka.
- Tak poznałam. - odpowiedziałam i spojrzałam się na chłopaka. Oboje zaczęliśmy się śmiać.
Lou nie zwracając na to uwagi zapytała :
- Kwiatki podlane ?
- Tak podlane. Zrobiłam wszystko o co prosiłaś. A gdzie jest Lux?- spytałam.
- Mała jest z kolegami Harry'ego. - powiedziała i spojrzała się na miejsce gdzie jeszcze przed chwilą stał ciemnowłosy chłopak.
Obydwie spojrzałyśmy na siebie z wielkim zdziwieniem.
- Masz tu kluczę do mojej garderoby możesz do niej iść jeśli chcesz. Droga wygląda mniej więcej tak: wychodzisz z tego pokoju i idziesz w lewo. Wchodzisz do windy i jedziesz prawie na samą górę. Następnie idziesz w prawo i będą drzwi z napisem Lou. O i jak chcesz to masz tu jeszcze gitarę Niall'a. On na pewno nie będzie miał nic przeciwko. - powiedziała i dała mi instrument do ręki.
Udałam się na górę. Weszłam do pokoju Lou. Byłam zaskoczona. Był dość duży i świetnie ustrojony. Spojrzałam w lustro, a przed oczami pokazały mi się ostatnie wydarzenia. Łzy same napłynęły mi do oczu. Wzięłam więc do ręki gitarę i zaczęłam grać:
http://www.tekstowo.pl/piosenka,taylor_swift,come_in_with_the_rain.html
Gdy skończyłam usłyszałam brawa. Spojrzałam w stronę drzwi i zobaczyłam Harry'ego razem ze sowimi kolegami. Zawstydziłam się.
- Nie widziałaś może Lou bo jej szukamy iż Lux nie ma jeszcze zbyt stałego pęcherza ? - odezwał się jeden z nich.
Wszyscy zaczęli się śmiać.
- Mama! - krzyknęła nagle Lux po czym między chłopakami ukazała się kuzynka.
- O proszę. Widzę, że już nawet wszystkich poznałaś. Szybko zawierasz znajomości. - powiedziała uśmiechnięta.
Zaśmiałam się.
- Ale oczywiście jak znam życie nie przedstawili ci się. Więc tak to jest .. - zaczęła.
- Louis, Zayn, Liam i Niall a to Harry. Tak wiem. - powiedziałam i pokazałam na każdego z osobna.
- A ty skąd nasz znasz? Z tego co Lou mówiła ledwo co nas kojarzysz. - padła odpowiedź jednego z nich.
- Moja była przyjaciółka miała bzika na waszym punkcie, więc też dużo się nauczyłam.
- Była ? - zapytała zdziwiona kuzynka.
- Tak wszystko opowiem ci w domu. - odparłam.
- Dobra, to ja idę przebrać Lux bo może być nie przyjemnie. - powiedziała roześmiana.
Zapadła krępująca cisza. Loczek podszedł do mnie i objął.
- To tak chłopcy to jest Nadia. To właśnie jej były mnie tak załatwił. - powiedział uśmiechnięty.
- To wcale nie jest śmieszne! - odparłam odpychając go od siebie.
- Oj dobrze, przepraszam. - po tych słowach zielonooki chłopak przytulił mnie raz jeszcze.
Nie protestowałam. Zanim jednak zdążyłam się zorientować zostaliśmy sami. Czułam się skrempowana.
 

 
Jestem na koncercie Little Mix. Cieszę się jak nie wiem co. Podchodzę do kasy żeby pokazać bilet i wejściówkę za kulisy którą dostałam od Lou, aby przeprowadzić wywiad z dziewczynami na swojego bloga. Więc jestem już przy kasie. Pokazuje bilet i wejściówkę i nagle dostaje czymś twardym po głowie. Po chwili czuję, że skądś spadłam. Otwieram oczy i widzę małą Lux siedzącą na moim łóżku i śmiejącą się w niebo głosy. Okazało się, że to ona biła mnie jakąś zabawką a ten koncert to był tylko sen, a ja natomiast leżałam na podłodze. Byłam zawiedziona.. Żwawo podniosłam się z podłogi spoglądając na zegarek. Okazało się, że za 20 minut miałam autobus do szkoły, więc zaspałam .. Szybko wzięłam ciuchy z krzesła i pobiegłam do łazienki. Umyłam się, ubrałam i uczesałam. Po koło 5 minutach byłam na dole. Trochę dziwne bo zazwyczaj siedzę w łazience około 20 minut, ale co to człowiek potrafi jak się spręży. Zdenerwowana zapytałam się kuzynki dlaczego mnie nie obudziła.
- Budziłam cię od 7, ale nie wstawałaś - padła odpowiedź.
Zaśmiałam się.
- Nie dziwie się. Jakbyś śniła, że jesteś na koncercie swoich idoli to też byś nie chciała wstawać - odpowiedziałam.
Żegnając się z Lux i Lou wzięłam do ręki jabłko i kanapkę i szybko wybiegłam z domu. Zamykając bramę spostrzegłam wysoką postać o białych włosach stojącą na schodach i trzymającą coś w dłoni. Dopiero po chwili zorientowałam się, że zapomniałam o torbie. Szybko wbiegłam na schody i podziękowałam Lou. Później tak szybko jak tylko mogłam wybiegłam w stronę przystanku. Na szczęście nie mam go bardzo daleko, ale jakoś po minucie biegu byłam na miejscu. Na przystanku spotkałam Ericę i Matty'ego. Wyglądali jakbym im w czymś przeszkodziła, ale jeszcze wtedy nie spodziewałam się tego co zobaczę w szkole..
Więc po jakiś 5 minutach jazdy autobusem byliśmy już na miejscu. Wszyscy bardzo szybko wybiegli z autobusu. Co mnie bardzo zdziwiło bo zawsze wychodzili jak żółwie. Po jakimś czasie wyszło szydło z worka wszyscy tak się spieszyli do szkoły bo właśnie dzisiaj miała paść odpowiedź czy One Direction zaśpiewa u nas w szkole w dniu walentynek. Po pierwszej lekcji spotkałam Ericę była bardzo zadowolona więc już wiedziałam co mnie czeka. Do końca dnia będzie jarała się występem One Direction u nas w szkole. W ogóle całą szkoła teraz bd wesoła.
- AAA! NADIA! AAA! - usłyszałam tylko krzyki i jakbym ogłuchła. ( uwierzcie mi nigdy nie chcecie, żeby ktoś tak wam krzyczał do ucha)
- Tak, tak. Zaśpiewają? - spytałam nie zbyt zadowolona bo już wiedziałam co się święci.
- Jeszcze pytasz ?! Pewnie, że zaśpiewają! Jeju już nie mogę się doczekać!
- Ja nie wiem co ty w nich widzisz. Ja tam bym wolała żeby Little Mix zaśpiewało, a nie..
- Jak to co w nich widzę ?! - zapytała wyjmując wielki plakat z torby.
Byłam zaskoczona.
- To jest Louis. To Harry. To Liam. To Niall, a to Zayn. - mówiła pokazując mi wszystkich po kolei.
- Czekaj, czekaj.. Tego to ja znam. To jest chłopak Perrie z LM. Widzisz jednak kogoś znam. - zaśmiałam się i pokazałam na chłopaka w bejsbolówce.
- Och! Ty to tylko o tym całym Little Mix. A właśnie twoja kuzynka jest chyba stylistką chłopaków nie? - zapytała z takim dziwnym błyskiem w oku jakby wpadła na jakiś pomysł.
- No jest. - odpowiedziałam przerażona.
- No właśnie. To ona mogłaby mnie z nimi poznać, nie? A tak w ogóle to co oni nigdy nie byli u ciebie w domu, że ty ich nie znasz?
- Po pierwsze nie. Nie zapozna cię z nimi, a po drugie byli parę razy, ale zawsze jak oni mieli przyjechać to ja wychodziłam z domu.
- Ale..
Na szczęście rozmowę przerwał Matty. Chyba pierwszy raz tak bardzo się ucieszyłam, że przeszkodził mi w rozmowie z Ericą. Rzuciłam się mu na szyję dziękując, że przyszedł akurat w tym momencie. I nagle zadzwonił dzwonek, więc nie mogłam z nim długo porozmawiać. Zdziwiło mnie natomiast to, że razem z Ericą dziwnie się na siebie patrzeli. Jakby coś przede mną ukrywali, ale cóż nie miałam już czasu ich o to wypytać. Razem z Ericą udałam się na biologię. Po drodze próbowałam coś z niej wyciągnąć, ale mówiła tylko, że coś sobie ubzdurałam albo mi się przewidziało. Ale ja chyba wiem co widziałam. Chociaż mogło mi się przewidzieć bo w końcu Matty był najładniejszym chłopakiem w szkole i byłam o niego troszkę zazdrosna.
Lekcja biologii minęła normalnie, chociaż w głowie cały czas miałam Ericę i Matty'ego. A co jeśli oni naprawdę coś do siebie czują. Może ja im tylko przeszkadzam. Nie ważne jak było musiałam dowiedzieć się prawdy.
Po lekcji zauważyłam coś dziwnego, a mianowicie... Zawsze po zajęciach idę z Ericą do szafek położyć książki. Ale dzisiaj Erica poszła zupełnie w inną stronę. Gdy zapytałam dokąd idzie powiedziała, że do szafki.
- Do szafki ? - zapytałam zdziwiona. - Przecież ty szafkę masz tam. - pokazałam palcem na szafki oddalone o dużą odległość od nas.
Erica spojrzała się na mnie i powiedziała speszona:
- A ja powiedziałam do szafki ? Chodziło mi do łazienki. Sorki cały czas myślę o Ma.. o mikołajkach. To za 5 minut koło mojej szafki. - skończyła szybko tą rozmowę i pobiegła w drugą stronę.
Idąc do swojej szafki cały czas myślałam o jej słowach i urwanym wyrazie, ale doszłam do wniosku, że mogło mi się przesłyszeć. Pewnie za bardzo panikuje.
Podeszłam do szafki i schowałam książki. Cały czas patrzałam czy nigdzie nie idzie Erica, ale jakoś jej nie widziałam.
- Minęło już prawie 10 minut, a ona jeszcze nie wróciła. Może pójdę i sprawdzę czy nic jej nie jest - pomyślałam i ruszyłam w stronę damskich łazienek. Niestety tam jej nie było. Poszukałam jej jeszcze w paru miejscach. Niestety bezskutecznie. Postanowiłam więc pójść w jedno miejsce gdzie często przebywałam z Ericą i Matty'm. I proszę znalazłam zgubę. Ale to co tam zobaczyłam było jak nóż w serce. Matty i Erica całujący się na ławce! Ten widok mnie zaszokował. Oni dopiero po chwili zorientowali się, że ich widziałam. Matty chciał się tłumaczyć, a Erica się tylko śmiała. Podeszłam do nich bliżej i powiedziałam Mattey'emu, że z nami koniec. Przy okazji strzelając mu mocnego liścia. Spojrzałam jeszcze raz na nią i na niego i z płaczem uciekłam. Chłopak chciał mnie gonić, ale Erica go zatrzymała. Po drodze spotkałam Emily. Jest to dziewczyna z naszej szkoły, która bardzo rzadko z kimś rozmawia, ale zna dużo tajemnic. Zatrzymała mnie pytając co się stało.
- Matty.. Erica.. - rozpłakałam się jeszcze bardziej.
Dziewczyna przytuliła mnie i powiedziała żebym się nie przejmowała, że Matty nie był mnie wart. Erica to nie pierwsza dziewczyna, z którą się całował gdy chodził ze mną, ale Emily powiedziała mi jeszcze, że sama Erica też nie jest święta. Zabolały mnie te słowa, ale uśmiechnęłam się do dziewczyny bo przynajmniej ona jako jedyna była wobec mnie szczera. Emily przytuliła mnie jeszcze raz i pożegnała się. Ja natomiast pobiegłam do Stefani. Jest to szkolna pielęgniarka. Miła osoba. Często zwalniała mnie z lekcji gdy nie miałam siły lub ochoty siedzieć dalej w tej durnej szkole.
- Co się stało Nadia ? Tak dawno u mnie nie byłaś, że aż zapomniałam jak wyglądasz. - odpowiedziała uśmiechając się do mnie.
Odwzajemniłam uśmiech.
- Mogłaby mnie pani zwolnić ? Nie wytrzymam tu do 14.
- Dobrze. Pójdę tylko do twojej wychowawczyni i powiem, że się źle czujesz i idziesz do domu. A teraz uciekaj ja dam sobie radę.
- Dobrze, dziękuję. - powiedziałam i wyszłam z gabinetu.
Po około 10 minutach byłam przed domem. Otworzyłam bramkę, a następnie dom. Weszłam. Na stole leżała tylko kartka z napisem:
*Jestem w pracy, na stole masz pizze. O 15 przyjedzie po ciebie mój kolega z pracy i przywiezie cię do mnie. Do tego czasu rób co chcesz. Ale przy okazji podlej kwiatki jak możesz *

*Buziaczki Lou i Lux ♥*
 

 
Nie wiem jak zacząć. Jeszcze nigdy nie zwierzałam się z tego co czuję pamiętnikowi. Nie to, że nie miałam potrzeby, ale jakoś dawałam sobie radę sama a jak coś to miałam np. Ericę.. Rodzice ? Nawet nie wiem czy pamiętają o moich urodzinach. Są zbyt zajęci pracą w L.A. i do domu przyjeżdżają na święta i .. tak ogólnie to bardzo rzadko. Te dni spędzam w Londynie u kuzynki Lou. Ona też jest dość zajęta, ale przynajmniej ma dla mnie więcej czasu i częściej się widujemy i wg. Ale nie ma co ja też nie mam dużo czasu przez szkołę. Często natomiast spotykałam się z przyjaciółką Ericą i chłopakiem Matty'm.
Teraz może czas na historię przez którą założyłam ten notes czy tam pamiętnik jak kto woli. Nie całe pół roku były nas trzy ja Erica i Sam (nie bd Wam jej szczegółowo przedstawiać. powiem tylko, że była blondynką ). Zwierzałyśmy się ze wszystkiego. Niestety gdy tylko Sam nadarzyła się okazja być bardziej popularną w szkole wykorzystała ją. Zdradziła wszystkie moje i Erici sekrety. Wydała nas, porostu .. Wiem, że to nie wydaje się takie straszne, ale od tamtej pory nie mam już takie zaufania do ludzi. Jest też plus od tamtej pory bardziej zaprzyjaźniłyśmy się z Ericą i poznałam Matty'ego. Wprowadził się jakiś tydzień po kłótni z Sam i od razu okazał się najładniejszym chłopakiem w szkole. Ale nie wiedząc czemu wybrał mnie.
Więc razem z Matty'm jesteśmy od ponad 6 miesięcy. Z Ericą też dogadywałam się świetnie gdyby nie jedno małe zdarzenie .. Ale o tym napisze później..

Nadia ♥
 

 


Nadia Needle - niebieskooka siedemnastolatka, kuzynka Lou Teasdale, ciocia Lux. Wesoła dziewczyna. Uwielbia grać na gitarze i śpiewać. Ciekawi ją zawód Lou. Mieszka razem z Lou i Lux w Londynie, ponieważ jej rodzice cały czas pracują. Pochodzi z Paryża. Fanka Little Mix. nienawidziła gdy ktoś zdrabnia jej imię. Prowadzi własnego bloga.



Lou Teasdale - kuzynka Nadii Needle, mama Lux. Stylistka chłopców z One Direction. Mieszka razem ze swoją córką i Nadią w Londynie na przeciwko mamy Harry'ego.



Lux Atkin / Teasdale - urodziła się 11.09 .2011 roku. Córka Lou Teasdale i Tom'a Atkin. Chłopcy są do niej bardzo przywiązani i traktują jak jak siostrę.



Erica Black - 17 - latka. Przyjaciółka Nadii. Wielka fanka One Direction. Mieszka 10 domów dalej od Nadii.



Matty Bracy - 18 - latek. Chłopak Nadii. Flirciarz. Mieszka 15 domów dalej od Nadii.




One Direction - Od lewej - Harry Styles, Niall Horan, Louis Tomlinson, Zayn Malik i Liam Payne. Sławny zespół, który zapoczątkował swoją karierę w Brytyjskim x Factor. Chyba nie muszę ich opisywać


Inni:
rodzice Nadii:
mama - Alice Needle
tata - Emmet Needle
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (11) ›